Tegoroczna edycja zawodów odbyła się na terenie Parku Narodowego Manu w Peru. To jeden z najbardziej wymagających ultramaratonów etapowych na świecie. Trasa licząca 230 kilometrów prowadziła przez Andy i amazońskie lasy deszczowe, a uczestnicy przez pięć dni musieli radzić sobie samodzielnie, niosąc własny ekwipunek oraz zapasy.
Już sam start stanowił ogromne wyzwanie. Biegacze rozpoczęli rywalizację w górskim lesie mglistym Cloud Rainforest na wysokości około 3000 m n.p.m., by następnie stopniowo schodzić w głąb gorącej i wilgotnej dżungli Amazonii.
W tych ekstremalnych warunkach znakomicie poradził sobie Michał Asperski, reprezentujący klub Supermaraton Kalisz. Kaliszanin ukończył rywalizację na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej mężczyzn, osiągając łączny czas 29 godzin, 35 minut i 40 sekund.
Od pierwszego etapu Polak utrzymywał się w ścisłej czołówce, rywalizując z największymi faworytami zawodów. Kluczowy okazał się trzeci dzień biegu, uznawany przez uczestników za najtrudniejszy technicznie. Gigantyczne przewyższenia, błotniste ścieżki oraz głębokie rzeki sprawiły, że wielu zawodników przeżywało poważne kryzysy. Asperski zdołał jednak utrzymać wysokie tempo i nie oddał miejsca na podium do samej mety.
Po zakończeniu biegu nie krył emocji.
– Nie ma tu idealnych, pozowanych zdjęć z podium, bo dżungla nie wybiera ujęć. Jest za to rzeka, błoto, potworne zmęczenie i najsmaczniejsza cola w moim życiu na mecie. Ponad 230 km przez amazońską dżunglę dało popalić, ale było warto. Dziękuję wszystkim za trzymane kciuki. Przeżycie na całe życie – napisał w mediach społecznościowych.
Sukces kaliszanina jest tym większy, że był jedynym reprezentantem Polski na liście startowej oraz jedynym Polakiem, który ukończył tegoroczną edycję Jungle Ultra. Na starcie stanęło około 70 zawodników z różnych krajów świata, natomiast do mety wszystkich pięciu etapów dotarło jedynie 38 osób.
Dla Michała Asperskiego nie był to pierwszy kontakt z ekstremalnymi wyzwaniami. W swoim dorobku ma już między innymi ukończenie 250-kilometrowego Ultra X Jordan na pustynnych terenach Jordanii oraz start w legendarnym Tor des Géants w Alpach, liczącym 330 kilometrów i ponad 24 tysiące metrów przewyższeń. Przed wyjazdem do Peru przygotowywał się również na dużych wysokościach, trenując nawet na poziomie 3800 m n.p.m.
Rywalizację wśród mężczyzn wygrał Hugo Paradis, który zdominował tegoroczną edycję, zwyciężając w trzech z pięciu etapów. Drugie miejsce zajął Alexander Welch, natomiast podium uzupełnił właśnie Michał Asperski. W klasyfikacji kobiet triumfowała Jessica Fussey ze Szwecji.
Dla kaliszanina trzecie miejsce w Jungle Ultra 2026 jest jednym z największych sukcesów w dotychczasowej karierze i kolejnym dowodem na to, że zawodnicy z naszego miasta potrafią rywalizować z najlepszymi ultramaratończykami świata.

Napisz komentarz
Komentarze