Kariera polityczna Oliwieckiej była kręta i pełna zwrotów akcji. Przypomnijmy, że kaliszanka zaczynała karierę polityczną w Nowoczesnej, tworzonej wówczas przez Ryszarda Petru. W 2015 roku startowała do Sejmu, mandatu nie zdobyła. W wyniku słabnących notowań Nowoczesnej jej działacze zostali wciągnięci do koalicji z Platformą Obywatelską. W 2018 roku Oliwiecka z list PO- Nowoczesnej dostała się do Rady Miasta Kalisza. Jej klub był największy w radzie, mimo, że nie sprawował władzy. Oliwiecka była jednym z rozłamowców tej koalicji. W 2021 roku wyszła z klubu PO- Nowoczesna razem z Eskanem Darwichem, Magdaleną Walczak i Piotrem Mrozińskim. Czwórka radnych szybko założyła lokalny klub i stowarzyszenie „Dialog dla Kalisza”.

2021 rok, Oliwiecka odchodzi z klubu PO- Nowoczesna
- Na półmetku kadencji zauważam, że to czego najbardziej brakuje w pracy samorządu, w sprawowaniu naszych mandatów radnych, to tego dialogu, zarówno na linii prezydent - radni, prezydent - mieszkańcy, ale też w relacji radni - radni. Uważamy to za największą słabość naszej rady, dlatego postanowiliśmy stworzyć ten "Dialog dla Kalisza" – mówiła Barbara Oliwiecka w 2021 roku.
Szybko, bo zaledwie w kilka tygodni radni -rozłamowcy zapomnieli o „Dialogu” i zaangażowali się w kolejny projekt polityczny: Polska 2050 Szymona Hołowni. Tym razem Oliwiecka zdobyła mandat posła, stała się nawet ważnym głosem całego ugrupowania. Aż do wydarzeń z ostatnich dni, kiedy to ponownie zbuntowała się przeciwko własnemu klubowi. Teraz w Sejmie tworzy klub Centrum.
Kolejny polityczny rozłam może mieć poważne konsekwencje nie tylko dla Oliwieckiej, ale wielu innych lokalnych polityków. Posłowie – rozłamowcy na razie nie mówią o utworzeniu własnej partii. Nawet jeśli mają taki plan, znajdą na to pieniądze i zdążą utworzyć struktury do wyborów w 2027 roku, to ich poparcie jak na razie jest znikome. Najnowsze sondaże Polsce 2050 dają 2 procent poparcia, czyli jeden procent dla rozłamowców, a drugi dla tych, co pozostali przy Pełczyńskiej – Nałęcz.
Wrócą do Tuska?Rozłamowcy z klubu Centrum otwarcie deklarują poparcie dla rządu Donalda Tuska. Dla tej grupki posłów najłatwiejszym rozwiązaniem politycznym byłoby dać się wciągnąć do Koalicji Obywatelskiej i startować z ich list. W Kaliszu na listach KO i bez tego jest już ciasno. Ledwo co starzy działacze jak Mariusz Witczak musieli zaakceptować w swoich szeregach i na swoich listach uciekinierkę z innej partii, tj. Karolinę Pawliczak z Lewicy, a teraz mieliby zaakceptować dawną „zdrajczynię” Oliwiecką? Nawet jeśli, to liczba mandatów (14) w okręgu jest ograniczona, a konkurencja coraz większa. 14 mandatów dotyczą całego okręgu, w którym jest Kalisz, Leszno, Ostrów Wielkopolski, kilka różnych partii i dziesiątki kandydatów w wyborach. Trzeba się mocno postarać, by przegonić konkurencję i dostać się do Sejmu. Mniejszy okręg jest do Senatu, ale tam mandat zdobędzie tylko jeden pretendent do tego stanowiska.

W KO robi się ciasno. Są "niezatapialni" posłowie jak Mariusz Witczak, jest Karolina Pawliczak, Alicja Łuczak- nowa posłanka, swoje ambicje polityczne ma Magdalena Sekura- Nowicka
„Ludowcy” wciąż walcząZ niepokojem w przyszłość patrzą też „Ludowcy”. W ostatnich wyborach parlamentarnych PSL startowało razem z Szymonem Hołownią. Dziś nie mają już koalicjanta, a ich sondaże „solo” nie dają im gwarancji wejścia do Sejmu. Sytuacja „Ludowców” z regionu i bez tego nie jest łatwa. Poseł Andrzej Grzyb stracił stanowiska szefa PSL w regionie, funkcji tej nie objął sprzymierzeniec Grzyba, Krzysztof Grabowski. Obaj panowie nie popisali się w zarządzaniu partią, bo pod ich panowaniem doszło do politycznej zdrady w powiecie kaliskim. W radzie „Ludowcy” stracili koalicję, stracili też swojego starostę. Teraz o ile Andrzej Grzyb mógłby się pogodzić z polityczną emeryturą, bo m.in. w Europarlamencie dorobił się wielkiego majątku, to o swoją pozycję polityczną wciąż walczy Krzysztof Grabowski. Wicemarszałek województwa intensywnie promuje się na spotkaniach w regionie i w internecie. Do swoich obserwujących, potencjalnych wyborców przymila się nawet z okazji rozpoczęcia Chińskiego Nowego Roku, składając z tej okazji najlepsze życzenia.
Niech nowy rok chiński będzie pełen energii, siły, odwagi do realizacji marzeń oraz podejmowania nowych wyzwań. Rok konia to symbol wolności, pasji i zmian. Życzę by obfitował on w pomyślność oraz liczne sukcesy - pisze na FB do swoich znajomych i wyborców Krzysztof Grabowski.

Na zdjęciu "Ludowcy", Andrzej Grzyb i Krzysztof Grabowski odstawieni na boczny tor tej partii
Hegemonia PiS zagrożonaRównie nerwowo jest po prawej stronie lokalnej polityki. Do tej pory niemal w każdych wyborach parlamentarnych czołówka posłów Prawa i Sprawiedliwości miała pewne mandaty w Sejmie, niezależnie od tego czy zasiądą w ławach rządowych czy opozycyjnych. Hegemonię posłów PiS w przyszłorocznych wyborach bez wątpienia zaburzą politycy jeszcze dalej na prawo. W skali kraju Konfederacja sporo namieszała już w 2023 roku, ale w Kaliszu i okręgu ówczesna kampania wyborcza Konfederacji prowadzona była w stylu partyzanckim, niemal niezauważona i dlatego nieskuteczna. Dlatego wtedy działacze Konfederacji byli niegroźni dla PiS. Tym razem będzie inaczej. Konfederacja zawalczy o mandat, a może i o dwa. Bo tuż za stronnikami Mentzena i Bosaka w kolejce po stanowiska ustawiają się działacze Grzegorza Brauna. A jedni i drudzy są dziś bardziej aktywni i bardziej zdeterminowani w walce politycznej od uśpionych politycznymi sukcesami posłów PiS.

Trzech posłów PiS i europosłanka, jeśli mandat zdobędzie Konfederata, ktoś z PiSu może pożegnać się z sejmowymi ławami
Kolega- wrógW polityce szczebla lokalnego największy konkurent to nie ten z wrogiej partii, ale kolega, który może nas „wygryźć” z listy wyborczej. Przy tak dużych podziałach społecznych wyborcy bardzo rzadko przeskakują np. z listy KO na PiS czy odwrotnie. Zadeklarowani wyborcy wybierają między politykami tej jednej listy, z którą sympatyzują. Zatem politycznym wrogiem dla liberalnej Oliwieckiej nie jest np. konserwatywna Marlena Maląg z PiS a równie liberalna Karolina Pawliczak. Dla posła Jana Mosińskiego konkurentem wyborczym nie będzie centrolewicowy Mariusz Witczak z KO a Maciej Antczak z prawicowej Konfederacji.
Jeszcze wszystkiego nie wiemyJuż dziś na początku 2026 roku wielu lokalnych posłów i działaczy może obawiać się o swój polityczny los, a znamy dziś tylko mały fragment wyborczego pola bitwy, która rozegra się w przyszłym roku. Nie wiemy jeszcze czy nie pojawi się nowa partia, która tuż przed wyborami, wzorem wcześniejszych precedensów jak Nowoczesna, Polska 2050 czy Kukiz 15 i nie odkroi własnego kawałka politycznego tortu. Nie wiemy też czy na listach wyborczych nie pojawi się nowe nazwisko, które dziś nie jest jeszcze rozpatrywane, ale będzie na tyle rozpoznawalne, że jeszcze bardziej przyczyni się do zburzenia obecnej sceny politycznej w mieście i okręgu.
Mandat posła czy senatora wiąże się z prestiżem, polityczną władzą, niemałymi pieniędzmi. Ale, by go zdobyć trzeba zainwestować własne pieniądze w kampanię wyborczą. Im większa konkurencja polityczna, tym ta inwestycja jest obarczona większym ryzykiem zwrotu poniesionych kosztów.
PRZECZYTAJ TAKŻE:


























Napisz komentarz
Komentarze