Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 19:36
Reklama
Reklama
Reklama

TO miała usłyszeć ciężko chora kobieta na kaliskim SOR-ze. "Prawa pacjenta nie zostały naruszone"

Bliscy chorej na złośliwy nowotwór kobiety są oburzeni postawą jednego z ratowników medycznych pracującego na kaliskim SOR-ze. Młody mężczyzna w ich ocenie lekceważąco i złośliwe odnosił się do pacjentki. Co na to szpital?
TO miała usłyszeć ciężko chora kobieta na kaliskim SOR-ze. "Prawa pacjenta nie zostały naruszone"

Ciocia naszej czytelniczki choruje na nowotwór złośliwy z przerzutami, jest po chemioterapii i znajduje się pod stałą opieką onkologiczną. W ostatnim czasie trafiła na SOR z powodu silnego osłabienia i odwodnienia. 

Zamiast otrzymać wsparcie i zrozumienie, spotkała się - ze strony młodego ratownika medycznego  - z nieodpowiednim zachowaniem. 
Powiedział jej, że „robi sztuczny tłum” i powinna zgłosić się do lekarza rodzinnego. Kiedy ciocia wspomniała, że prywatnie korzysta z kroplówek u doktora  X, zamiast skupić się na jej stanie zdrowia zapytał, ile lekarz bierze za wizytę… - opisuje  nasza czytelniczka. 

Po kilku dniach sytuacja się powtórzyła… Ciocia została zabrana karetką na SOR z powodu obrzęków, wymiotów oraz wodobrzusza i powiększonego brzucha. Onkolog wcześniej wyraźnie jej zalecił, aby w takim stanie natychmiast wzywać pogotowie. 

Niestety ten sam pracownik kaliskiego SOR-u ponownie odnosił się do niej w lekceważący sposób, mówiąc, że zamiast karetki mogła „wezwać sobie taxi oraz że ma „iść leczyć się do doktora X”…

Po tych słowach ciocia chciała o własnych siłach opuścić SOR, mimo że jest bardzo słaba i ma problemy z poruszaniem się. Taka sytuacja mogła skończyć się tragicznie. 
Osoba ciężko chora onkologicznie nie powinna być traktowana w sposób, który odbiera jej poczucie bezpieczeństwa i godności. Personel medyczny powinien wykazywać się empatią, szacunkiem i profesjonalizmem wobec pacjentów znajdujących się w tak ciężkim stanie – pisze do nas krewna kobiety.

Jak podkreśla nasza czytelniczka, prosząc nas o nagłośnienie tej sprawy – pozostały personel był bez zarzutu, miły i pomocy. I gdyby postawa młodego ratownika nie powtórzyła się, kobieta prawdopodobnie zrozumiałaby, że może miał gorszy dzień. 

Później nas niby przepraszał… Gdyby nie to, że postąpił kolejny raz tak samo, to bym nic z tym nie robiła, ale uważam, że ciężko schorowani ludzie, którzy już nie mają po prostu siły na to, żeby ubiegać się o szacunek i dobre traktowanie, nie zasługują na to, żeby być tak traktowani. 
Może po nagłośnieniu tej sprawy uświadomi sobie, że niektórym zostały tygodnie, a może dni życia i to bardzo przykre, gdy muszą słyszeć tak bolesne słowa, gdy po prostu chcą sobie pomóc..
Myślę, że sam by nie chciał, żeby ktoś tak się zachował wobec jego mamy, taty bądź innej bliskiej osoby… - kończy wypowiedź nasza czytelniczka. 

Relację naszej czytelniczki przekazaliśmy rzecznikowi prasowemu kaliskiego szpitala. 

Z-ca Dyrektora ds. Lecznictwa zarządził przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego. Wskazany ratownik medyczny został wezwany do złożenia wyjaśnień.
 W/w wyjaśnienia zostały poddane ocenie i nie stwierdzono podstaw do uznania, iż prawa pacjenta zostały naruszone – informuje nas Paweł Gawroński, rzecznik prasowy „Okrąglaka”.

Ratownik medyczny w swoich wyjaśnieniach zaznacza, że sama pacjentka nie zgłaszała żadnych zastrzeżeń, co do jego pracy i postawy, a mająca do niego uwagi siostrzenica kobiety miała swoim zachowaniem „dezorganizować pracę oddziału”. 

Mężczyzna opisując swoją perspektywę tej sytuacji, uważa, że „znaczenie jego komentarzy zostało przedstawione niezgodnie z rzeczywistym przebiegiem rozmowy”.

„Pacjentce zadano pytanie, dlaczego została przywieziona przez zespół ratownictwa medycznego, a nie przez rodzinę, skoro – według dokumentacji medycznej oraz oceny stanu pacjentki – nie znajdowała się ona w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. W chwili przyjęcia pacjentka poruszała się samodzielnie, swobodnie odpowiadała na pytania. 
Według dokumentacji KMCR odnotowano: „bezzasadna wizyta, pacjentka powinna zostać przywieziona do lekarza przez rodzinę. 
Moja praca w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym polega nie tylko na uczestniczeniu w procesie leczenia, ale i na edukacji pacjentów i ich rodzin w zakresie zasad funkcjonowania systemu ratownictwa medycznego. (…)
Zgadzam się z Panią, że personel medyczny powinien wykazywać się empatią, profesjonalizmem i szacunkiem wobec pacjentów i ich rodzin. Uważam jednak, że zasady wzajemnego szacunku powinny obowiązywać w obie strony. W trakcie rozmowy, zadając pytanie, dotyczące sposobu poruszania się chorej na co dzień, otrzymałem odpowiedź: „samolotem”, co odebrałem jako wypowiedź ironiczną i utrudniającą rzeczową komunikację. 
Wyrażam ubolewanie, jeżeli którakolwiek z moich wypowiedzi została odebrana w sposób niezamierzony. Moim celem zawsze pozostaje zapewnienie pacjentom właściwej opieki oraz przekazywanie informacji zgodnie w sposób zgodny z obowiązującymi procedurami i realiami pracy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego – napisał w wyjaśnieniach ratownik.
PRZECZYTAJ TAKŻE:

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 15°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1007 hPa
Wiatr: 28 km/h

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama