Przypomnijmy, że pracownicy marketów Dino domagają się od krotoszyńskiego zarządu podwyżek wynagrodzenia o 900 zł brutto. Pieniądze to jednak nie wszystko, pracownicy chcą ustanowienia funduszu socjalnego, zwiększenia zatrudnienia o 30%, bo obecna kadra jest przeciążona obowiązkami i poprawy warunków pracy, szczególnie zimą. Te warunki sprawdza teraz inspekcja pracy.
Na nasz wniosek do Generalnego Inspektora Pracy w Warszawie trwają kontrole w marketach Dino na terenie całego kraju. Zarząd Dino doskonale wie, że kontrole są prowadzone. A mimo to pracownicy nadal są traktowani jak „mrożonki” – praca w niskich temperaturach, brak realnej reakcji, brak szacunku. Firmy zazwyczaj dostają tylko zalecenia lub nakazy. Jeśli już pojawi się grzywna, to średnio ok. 1300 zł – informuje OPZZ Konfederacja Pracy.
Zarząd Dino przyjął osobliwą taktykę wobec protestujących pracowników. Oficjalnie nie odnosi się do ich zarzutów ani całej sprawy.
- Etap polubownych rokowań dobiegł końca w atmosferze skandalu. Przedstawiciele Dino Polska dwukrotnie zignorowali terminy spotkań mediacyjnych w styczniu 2026 r. W odpowiedzi strona społeczna podjęła radykalne kroki, składając zawiadomienie do prokuratury – informują wiadomoscihandlowe.pl.
Mimo protestów pracowników i związkowców sieć Dino nie zwalnia tempa. Ma w kraju już ponad 3000 sklepów i wciąż planuje kolejne. Tylko w Kaliszu i bezpośrednim sąsiedztwie marka planuje otworzyć kilka nowych sklepów, wciąż rekrutuje też nowych pracowników i poszerza zakres swoich usług.
PRZECZYTAJ TAKŻE:




























Napisz komentarz
Komentarze