Przypomnijmy, że przy ul. 3 maja 8 nowy właściciel tej działki przygotowuje teren pod budowę marketu. W jednej z kamienic mieszkał pan Andrzej. Schorowany mężczyzna usłyszał od inwestora, to przedsiębiorca z Opatówka, właściciel tamtejszych salonów samochodowych, że musi obiekt opuścić i może się przenieść do hotelu robotniczego w Opatówku. Pan Andrzej nie chciał tam zamieszkać, a – jak mówi nam kaliszanin- biznesmen miał mu zapełnić normalne mieszkanie z meldunkiem. Zainterweniowały władze miasta. Pan Andrzej znalazł tymczasowe schronienie w Centrum Interwencji Kryzysowej. Moment po tym jak lokator opuścił lokal przy ul. 3 maja, na teren wjechał ciężki sprzęt i wyburzył tę kamienicę. Wjechał, a nie powinien – mówią nam sąsiedzi, którzy proszą Fakty o interwencję.
Na początku września została wydana decyzja – pozwolenie na rozbiórkę, w której odniesiono się do naszego pisma - co uśpiło naszą czujność (m.in. napisano, że zgodnie z zapisami w projekcie, ściana budynku granicząca z naszym budynkiem będzie rozbierana ręcznie – mówi nam pani Katarzyna, właścicielka budynku po sąsiedzku.
Budynki inwestora miały być rozbierane ręcznie, bo ciężki sprzęt mógłby uszkodzić kamienice obok. Jednak biznesmen na miejsce rozbiórki przysłał koparki.
Tej koparki nie powinno tam w ogóle być, cegły i gruz spadały na sąsiednią nieruchomość
- 21 stycznia br złożyliśmy zawiadomienie do nadzoru budowlanego, widząc realne zagrożenie naszych budynków, w których znajduje się: lokal gastronomiczny „Polskie smaki”, pomieszczenia socjalne, mieszkanie oraz garaże. Przestraszyliśmy się bardzo, widząc na horyzoncie katastrofę budowlaną i zagrożenie życia przebywających na naszym terenie osób (w tym młodocianych uczniów nauki zawodu w gastronomii) – mówi Faktom Kaliskim kaliszanka.
W miniony piątek i w poniedziałek odbyła się kontrola nadzoru budowlanego. Wstrzymano rozbiórkę na kilka dni. Urząd zobowiązał inwestora do rozbiórki ręcznej. Gdy tylko urzędnicy nadzoru odjechali z nieruchomości… wróciły koparki.
W dniu dzisiejszym (29 stycznia) wjechał ciężki sprzęt budowlany i w ciągu dwóch godzin został zburzony budynek przylegający do naszego, z naruszeniem naszej ściany. Gdyby rozbiórka była wykonywana ręcznie, do tego by nie doszło! Nie zostaliśmy poinformowani, że dziś będą kontynuować rozbiórkę. Teren rozbiórki nie został należycie zabezpieczony (gruz znajdował się na naszych dachach). W tym momencie nie wiemy, czy została naruszona konstrukcja naszej ściany i czy możemy się czuć bezpieczni, nie wiedząc co szykuje jutro inwestor – mówi nam pani Katarzyna.
Dziś na teren rozbiórki prawdopodobnie wróci ciężki sprzęt i dokończy niebezpieczne roboty. Właściciel salonów samochodowych z Opatówką nie skontaktował się z nasz redakcją mimo naszej prośby o rozmowę w tej sprawie. Czekamy na odpowiedź mailową na nasze pytania. Jak dowiadujemy się nieoficjalnie od pracownika nadzoru budowlanego inwestor przyjął taktykę „walca” – i dosłownie i w przenośni. Koszty społeczne i finansowe- w tym kary nakładane przez nadzór wlicza sobie w koszty tej inwestycji. W jego opinii sprawa szybko przycichnie, a on dopnie swego, nie licząc się ani z opinią publiczną, ani z sąsiadami.
PRZECZYTAJ TAKŻE:































Napisz komentarz
Komentarze