Reklama
wtorek, 8 września 2026 07:12
Reklama
Reklama
Reklama

Szpital w Wolicy znowu leczy pacjentów z chorobami płuc. Jednoimennym był przez dwa miesiące

Pierwsi pacjenci z chorobami płuc w Wolicy pojawili się 1 lipca. Wcześniej placówka została zdezynfekowana, a cały personel przebadany na obecność koronawirusa. I chociaż szpital wrócił do normalnego trybu pracy, to zostawił przestrzeń dla ewentualnych pacjentów z Covid-19.
Szpital w Wolicy znowu leczy pacjentów z chorobami płuc. Jednoimennym był przez dwa miesiące

Kilku ostatnich pacjentów z koronawirusem przewieziono do Poznania 22 czerwca. Później zaczęła się kilkudniowa dezynfekcja wszystkich pomieszczeń. - Wszystkie sale były zdezynfekowane preparatem, który ma certyfikat - zaświadczenie o szczególnym działaniu wirusobójczym w stosunku do wirusa SARS-CoV-2 – wyjaśnia Renata Zdobych, pełnomocnik ds. epidemii.

Szpital w Wolicy w jednoimienny został przekształcony 23 kwietnia i od tego czasu, przez dwa miesiące, leczył tylko osoby zakażone koronawirusem. W tym czasie było ich 133. Z początkiem tego miesiąca wrócili pacjenci z chorobami płuc. Pierwszego dnia przyjęto 8 osób. Wszystkie przeszły badania na obecność koronawirusa. I w najbliższym czasie będzie to normalna procedura. - Szczególnie u tych osób, gdzie będzie jakakolwiek wątpliwość – wyjaśnia Sławomir Wysocki, dyrektor szpitala w Wolicy. – Mamy plan, by byli badani wszyscy. U pierwszych pacjentów wymazy były robione i wyniki spływają do nas dość szybko. Także to jest też element bezpiecznego funkcjonowania.  

Takie ma zapewnić pozostawienie kontenerów, w których będzie odbywać się tzw. triaż, czyli selekcja pacjentów. Dzięki wywiadowi będzie można zdecydować, czy osoba chora zostanie przyjęta do strefy tradycyjnej, czy tej przeznaczonej dla potencjalnie zakażonych, bo mimo powrotu do normalnej działalności zagrożenie pojawieniem się chorego z koronawirusem nadal jest. - Pacjent, który przychodzi, zanim zostanie podjęta decyzja, czy wejdzie do szpitala od strony czystej, czy będzie zmuszony iść do triażowej izby zakaźnej, będzie przez wideofony rozmawiał z kimś z personelu, a lekarz dyżurny zadecyduje, czy pacjent jest bezpieczny – wyjaśnia procedury Sławomir Wysocki. – Jeśli nie będzie żadnych wskazań, że może być potencjalnie zakażony wchodzi na czystą część szpitala, albo od razu do izby zakaźnej. Jest to tak zrobione, że drogi się nie krzyżują.

Szpital pozostawił 7 łóżek dla ewentualnych nosicieli wirusa, którzy będą mogli z nich skorzystać przed przewiezieniem do placówki zakaźnej w Poznaniu. Dzięki temu, w razie wzrostu zachorowalności na koronawirusa, będzie mógł się też szybko przekształcić ponownie w szpital jednoimienny. Koszt działań przywracających normalne funkcjonowanie to ponad 100 tysięcy złotych.

AW, zdjęcia autor, arch.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 13°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1016 hPa
Wiatr: 12 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Pasażer Treść komentarza: No właśnie. Czy zadaniem centrum przesiadkowego nie powinno być rozwiezienie po całym mieście tych co zostawiają tam samochody? Problemów tym, że tam autobusów jest jak na lekarstwo, o nie we wszystkie kierunki można pojechać. Uważam, że nie można tego miejsca nazywać punktem przesiadkowym, bo nie spełnienia swojej podstawowej funkcji. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:44 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian Autor komentarza: paf Treść komentarza: I najzdrowszy asfalt Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:27 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian Autor komentarza: Marcin Treść komentarza: Mówi się, ile oddano opakowań, a czy są dane, ile ich nie oddano i kto na tym zarobił 50 gr za sztukę? Nieraz widzę w śmietniku kaucyjne butelki, jak są niezgniecione, to czasem sobie wezmę i mam zniżkę w sklepie, ale widać kaucja wielu nie mobilizuje. A co z mieszkańcami małych miejscowości? Kiedyś w sklepie w podkaliskiej wsi sprzedano mi napój, ale pustej butelki po poprzednim nie przyjęto, musiałem rowerem wieźć obie. Automatu nie było, a nawet jak są, nie zawsze działają, a sprzedawcy kręcą nosem na przyjmowanie. Zresztą drukowanie tych kwitów przez automaty oznacza zużycie papieru, gdzie tu dbałość o środowisko? System byłby lepszy, gdyby butelki nadawały się do ponownego napełnienia, lecz skoro i tak trafiają do utylizacji, to mija się z celem, wrzucanie do kosza z plastikiem jest wystarczające. Kiedyś to wiele rzeczy można było naprawić, teraz to tylko takie pozory dbania o ekologię. Producenci po kilku latach nie mają nieraz części do swoich wyrobów, byle kupować nowe. Albo ile niespożytego jedzenia ludzie oddają w barach i restauracjach. Tu trzeba uświadamiać, że tak się nie robi. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:14 Źródło komentarza: Miliard butelek! Jedni zarabiają, inni tracą na systemie kaucyjnym Autor komentarza: k2 Treść komentarza: To by usprawniło też ruch samochodowy w tym miejscu, bo nie trzeba byłoby dostosowywać cyklu świateł do potrzeb pieszych (chodziliby sobie swobodnie po placu). Data dodania komentarza: 7.09.2026, 20:33 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama