Reklama
wtorek, 8 września 2026 10:13
Reklama
Reklama
Reklama

Wielkanocne tradycje

Chrystus przebudził się do życia i tak robi też świat, więc msze rezurekcyjne to powrót dzwonów, które ucichły w Wielki Czwartek oraz kultywowany przez wieki, chociaż coraz bardziej zapomniany zwyczaj robienia hałasu. Nabożeństwo o świcie rozpoczynało najradośniejsze w kalendarzu liturgicznym i ludowym święto Wielkiej Nocy.
Wielkanocne tradycje

Dzwony dawały znać, że już czas na mszę rezurekcyjną i zwiastowały zmartwychwstanie, a wedle ludowych wierzeń miały też odpędzać złe moce. Ludziom miały przypominać o byciu dobrym, pozbyciu się nienawiści i złości.

W przeszłości msze rezurekcyjne, tak jak pasterka, odbywały się o północy. Przesunięcie ich na poranek nastąpiło w XVIII wieku i obok dzwonów oznajmiających zmartwychwstanie towarzyszyło im strzelanie z pistoletów, a nawet armat i nieco skromniej wybuchy petard czy karbidu, co było praktykowane jeszcze przed kilku laty także w naszej okolicy. Chociaż ten zwyczaj coraz częściej zanika. – Być może tę rytualną wrzawę podnoszono, aby przebudzić świat do życia – zastanawia się w „Polskich tradycjach dorocznych” Renata Hryń-Kuśmierek.

I życie pojawiało się na stole. Każdy element wielkanocnej strawy to symbol odradzającego się życia, którego spożywanie zaczynało się właśnie po porannym nabożeństwie, na którym kapłan obwieszczał „Chrystus zmartwychwstał, Alleluja!”.  Oczywiście wśród wszystkich potraw królowało jajo, symbol życia, zmartwychwstania i początku.

Jajo jest głęboko zakorzenione w ludowych wierzeniach. Nasi pradziadowie uważali, że jest lekarstwem na różne choroby, w tym uroki, dlatego często taczano je po ciele chorego, co miało wysysać dolegliwości. Noworodkowi umytemu w wodzie, w której gotowano jaja miało dać zdrowie i bogactwo.  Zapewniało też powodzenie także w miłości, wrzucone w płomienie miało gasić pożary. Skorupy rzucano pod drzewa, by dały dobre owoce. - Na wsi panował zwyczaj obdarowywania się pisankami. Dostawali je członkowie rodziny, dzieci chrzestne i osoby zaprzyjaźnione – przypomina Renata Hryń-Kuśmierek. - Jeśli chłopakowi spodobała się która z panien,  oznajmiał jej to, wręczając pisankę. Jeżeli dziewczyna ją przyjęła i w zamian dała swoją, znaczyło to, że odwzajemnia uczucia kawalera. W niektórych regionach Polski, na Śląsku czy Pomorzu, dorośli chowali w ogrodzie w domu lub obejściu koszyki z kolorowymi jajkami i słodyczami. W niedzielę wielkanocną dzieci wyruszały na poszukiwanie darów, które - jak wierzyły - przyniosły im wielkanocne zajączki. Pisankami obdarowano również zmarłych, przynosząc je na cmentarze, gdzie toczono je po mogiłach albo zakopywano w ziemi – dodaje autorka książki o tradycjach świątecznych w naszym kraju.

AW, fot. pixabay.com 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 22°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1015 hPa
Wiatr: 14 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Pasażer Treść komentarza: No właśnie. Czy zadaniem centrum przesiadkowego nie powinno być rozwiezienie po całym mieście tych co zostawiają tam samochody? Problemów tym, że tam autobusów jest jak na lekarstwo, o nie we wszystkie kierunki można pojechać. Uważam, że nie można tego miejsca nazywać punktem przesiadkowym, bo nie spełnienia swojej podstawowej funkcji. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:44 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian Autor komentarza: paf Treść komentarza: I najzdrowszy asfalt Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:27 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian Autor komentarza: Marcin Treść komentarza: Mówi się, ile oddano opakowań, a czy są dane, ile ich nie oddano i kto na tym zarobił 50 gr za sztukę? Nieraz widzę w śmietniku kaucyjne butelki, jak są niezgniecione, to czasem sobie wezmę i mam zniżkę w sklepie, ale widać kaucja wielu nie mobilizuje. A co z mieszkańcami małych miejscowości? Kiedyś w sklepie w podkaliskiej wsi sprzedano mi napój, ale pustej butelki po poprzednim nie przyjęto, musiałem rowerem wieźć obie. Automatu nie było, a nawet jak są, nie zawsze działają, a sprzedawcy kręcą nosem na przyjmowanie. Zresztą drukowanie tych kwitów przez automaty oznacza zużycie papieru, gdzie tu dbałość o środowisko? System byłby lepszy, gdyby butelki nadawały się do ponownego napełnienia, lecz skoro i tak trafiają do utylizacji, to mija się z celem, wrzucanie do kosza z plastikiem jest wystarczające. Kiedyś to wiele rzeczy można było naprawić, teraz to tylko takie pozory dbania o ekologię. Producenci po kilku latach nie mają nieraz części do swoich wyrobów, byle kupować nowe. Albo ile niespożytego jedzenia ludzie oddają w barach i restauracjach. Tu trzeba uświadamiać, że tak się nie robi. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:14 Źródło komentarza: Miliard butelek! Jedni zarabiają, inni tracą na systemie kaucyjnym Autor komentarza: k2 Treść komentarza: To by usprawniło też ruch samochodowy w tym miejscu, bo nie trzeba byłoby dostosowywać cyklu świateł do potrzeb pieszych (chodziliby sobie swobodnie po placu). Data dodania komentarza: 7.09.2026, 20:33 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama