Reklama
poniedziałek, 25 maja 2026 07:18
Reklama
Reklama
Reklama

Zwyczaje związane z obchodzeniem Wielkiego Tygodnia

Czas jest wyjątkowy, inny niż w ostatnich latach, ale być może sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy pozwoli nam głębiej przeżywać święta Wielkiej Nocy? Oczyszczającym przygotowaniem do Zmartwychwstania, które dawało nadzieję na lepsze jutro, był Wielki Tydzień, który odliczał dni do najważniejszego w Kościele katolickim wydarzenia, ale też duchowo i fizycznie przygotowywał na przeżywanie „wielkiej tajemnicy wiary”.
Zwyczaje związane z obchodzeniem Wielkiego Tygodnia

Wielki Tydzień był momentem, kiedy zaczynały się przedświąteczne porządki. Nie tylko te w naszych domach, był to też czas porządków wewnętrznych. Zmiana diety na uboższą, wręcz ascetyczną, a także zaduma nad wydarzeniami opisanymi w Biblii, a przypisanymi dniom przed ukrzyżowaniem i zmartwychwstaniem Chrystusa. Obecnie większość z nas poświęca im mniej czasu i refleksji.

Każdy z regionów Polski ma inne zwyczaje związane z oczekiwaniem na wielkanocną niedzielę. W wielu popularne było symboliczne wieszanie Judasza i jak podaje Renata Hryń-Kuśmierek w książce „Polskie tradycje doroczne”, zwyczaj ten przetrwał do dziś na ziemi sanockiej i w przeszłości zaczynał się już w Wielką Środę, a obecnie w nocy z czwartku na piątek i trwał do późnego popołudnia. A polega na osądzeniu i powieszeniu na najwyższym drzewie, słupie lub kościelnej wierzy gigantycznej kukły Judasza. Dzień później zrzuca się ją, bije, pali i topi jak Marzannę.

Tej samej nocy, której jedni sądzili Judasza inni oddawali się rytualnej kąpieli w rzekach i jeziorach oraz stawach. Zwyczaj ten ponoć do dziś przetrwał w okolicach Zakopanego. Trzeba było zdążyć przed wschodem słońca i wracając po oczyszczającym zanurzeniu, nie wolno było spojrzeć za siebie, bo to przyciągało złe duchy. Nocne obmywanie miało zabierać wszystkie choroby i symbolizowało narodziny nowego, czystego i obdarzonego mocą człowieka.   

Wielki Piątek to dzień, kiedy robiono „pogrzeb” żuru i śledzia, które w czasie postu panowały na stołach, a wraz z nadejściem Wielkanocy można było zapomnieć o tych potrawach, dlatego w ceremonialny sposób wyprowadzano je z kuchni, co barwnie przytoczył Jędrzej Kitowicz w „Opisie obyczajów za panowania Augusta III”. – W Piątek Wielki wieczorem, albo w sobotę rano drużyna dworska przy małych dworach, uwiązawszy śledzia na długim i grubym powrozie, do którego był nicią cienką przyczepiony, wieszała nad drogą na suchej wierzbie albo innym drzewie, karząc go niby za to, że przez sześć niedziel panował nad mięsem, morząc żołądki ludzkie słabym posiłkiem swoim. Żur wynosili z kuchni jako już dłużej niepotrzebny, co było sidłem dla zwiedzenia jakiego prostaka. Namówili go, żeby garnek z żurem w kawale sieci wziął na plecy i niósł go tak, albo na głowie trzymając kwidem do pogrzebu; za niosącym frant jeden szedł z rydlem, mający dół kopać żurawi i w nim go pochować. Gdy się wyprowadzili z kuchni na dziedziniec, ów, co szedł z rydlem uderzał w garnek, a żur natychmiast oblał niosącego i sprawił śmiech asystujący temu zmyślonemu pogrzebowi żurowemu i patrzącym na niego”.

W dniu ukrzyżowania Chrystusa zabronione były wszelkie prace polowe, ale dozwolone były prace w obejściu, które też miały zapewnić urodzaj. Takim było sadzenie warzyw, kwiatów i ziół. Wtedy też zaczynały się ostatnie kuchenne przygotowania do wielkanocnego śniadania. Gospodynie wyrabiały ciasto na świąteczny chleb i oblepionymi nim rękoma obejmowały drzewa w sadzie, tak by dobrze owocowały. Podobny efekt miało przynosić mycie drzew wodą, którą wcześniej obmywały chleb. Można też było smagać pnie witkami jak ludzi w Niedzielę Palmową. Podhalańskim zwyczajem było – i w wielu regionach jeszcze jest - wyrabianie masła do święcenia, które przez kolejnych dwanaście miesięcy służyło jako lek i dla ludzi i dla zwierzą a z przekazów wynika, że nawet w kolejny Wielki Piątek było świeże jak tuż po wyrobieniu.    

W Wielkim Tygodniu w domach pojawiały się także ozdoby. Kiedy kończono porządki pomieszczenia zaczynały zdobić kwiaty i zielone gałązki, wycinanki i malowanki, a nawet stroiki z wydmuszek.

AW, fot. pixabay.com


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie małe

Temperatura: 14°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1030 hPa
Wiatr: 13 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: MarekTreść komentarza: Po pierwsze: "fabryka" to duże nadużycie :)) Po drugie urządzenia i wszystko co dało się sprzedać na złom wywieźli sami pracownicy, po trzecie: ten zakład był na granicy krachu finansowego, bo włascicielka z Zielonej Góry absolutnie tego nie ogarniała, a zatrudniona rodzina po prostu ja doiła aż miłoData dodania komentarza: 25.05.2026, 02:46Źródło komentarza: Teren po fabryce do wynajęcia. Koniec historii tego zakładuAutor komentarza: PLTreść komentarza: Jeszcze niech coś zrobią z przejściem dla pieszych na Podmiejskiej na wysokości cmentarz ***owskiego . To jest dopiero wąskie gardło . Tam piesi potrafią co kilka sekund wchodzić na nie i zatrzymywać ruch . Dobrym rozwiązaniem były by światła na żądanie takie jak na Częstochowskiej przy Aljo .Data dodania komentarza: 24.05.2026, 21:01Źródło komentarza: Zmora kaliskich kierowców. Zniknie podwójny ZAKRĘTAutor komentarza: PrzytomnyTreść komentarza: Ten przejazd to nie jest S64. W ogóle żadna S nie prowadzi przez Kalisz i żadna nie zamierza.Data dodania komentarza: 24.05.2026, 20:18Źródło komentarza: Zmora kaliskich kierowców. Zniknie podwójny ZAKRĘTAutor komentarza: RealistaTreść komentarza: Może jakieś uroczystości dla upamiętnienia zakrętu? Od powstania Stanczukowskiego minęło już wiele mniej lub bardziej okrągłych rocznic.Data dodania komentarza: 24.05.2026, 20:15Źródło komentarza: Zmora kaliskich kierowców. Zniknie podwójny ZAKRĘT
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama