Reklama
wtorek, 14 lipca 2026 09:30
Reklama
Reklama
Reklama

Kobieta nie żyje. Jej konkubent oskarżony o morderstwo nic nie pamięta i nie może uwierzyć w jej śmierć ZDJĘCIA

Zmienia zeznania, twierdzi, że nic nie pamięta i powtarza, że nie mógłby skrzywdzić swojej partnerki, bo ją kochał, a ona wychowywała jego dzieci. Nie zmienia to faktu, że Mołdawianin Andrei S. został oskarżony o zamordowanie swojej 42-letniej rodaczki. Para latem ubiegłego roku przyjechała do Mikstatu w powiecie ostrzeszowskim, gdzie podjęła pracę w jednym z tamtejszych zakładów produkcyjnych. Gdy Dorina poinformowała go o rozstaniu doszło do kłótni. 42-latka zginęła od ciosów nożem. Przed kaliskim sądem ruszył proces w tej sprawie.
Kobieta nie żyje. Jej konkubent oskarżony o morderstwo nic nie pamięta i nie może uwierzyć w jej śmierć ZDJĘCIA

Feralnego dnia mężczyzna źle się poczuł, dlatego wyszedł z pracy wcześniej. W drodze do domu miał dostać ataku padaczki, zemdleć, następnie odzyskać świadomość i dotrzeć do miejsca zamieszkania. Reszta zeznań – tych złożonych po zatrzymaniu i tych już przed sądem - jest rozbieżna.

Zwłoki 42-latki w domu

Kiedy we wrześniu ubiegłego roku policja zatrzymała mężczyznę ten przyznał się do kłótni z partnerką. Najpierw – jak odczytywał sędzia Dariusz Świeżyński – Mołdawianin zrobił jej awanturę w pracy z powodu braku lekarstw, które zażywał ze względu na chorobę. Kobieta po powrocie do domu poinformowała go, że chce się wyprowadzić, a powodem rozstania miały być emocjonalne problemy partnera i agresja mężczyzny. Ten w przeszłości leczył się psychiatrycznie, miał ataki epilepsji, wtedy też tracił świadomość.

Decyzja partnerki rozzłościła go, dlatego uderzył kobietę i wyszedł z domu; w tym samym budynku mieszkało około 30 osób, które przyjechały do Polski w celach zarobkowych.  – O godzinie 8.00 rano ostrzeszowska policja została poinformowana o martwej 42-latce, jednej z mieszkanek domu. Kiedy na miejsce przyjechali funkcjonariusze obecni byli wszyscy lokatorzy z wyjątkiem partnera kobiety – informowała we wrześniu 2019 roku Agnieszka Szołdra, rzecznik prasowy tamtejszej policji. Ruszyła obława za mężczyzną. Poszukiwania podejrzewanego trwały kilka godzin. Mołdawianin został zatrzymany w Ostrzeszowie.

Nie przyznaje się do winy

W trakcie przesłuchania w prokuraturze mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. –  Złożył zeznania w obecności tłumacza przysięgłego - przypomina Maciej Meler, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.

Mołdawianin został osadzony w areszcie. Kilka miesięcy później prokuratura skierowała przeciwko niemu akt oskarżenia, a teraz 43-latek stanął przed sądem. - Oskarżam Adrei S. o to, że działając z zamiarem bezpośredniego pozbawienia życia Doriny P., zadał jej nożem dwa ciosy w plecy i w szyję, powodując wykrwawienie i doprowadzenie do śmierci  – czytał fragment aktu oskarżenia prokurator Waldemar Franiak.

Mężczyzna przed sądem powtórzył, że jest niewinny i złożył wyjaśnienia. Jednak wersja wydarzeń, którą przedstawił teraz była znacznie prostsza od tej sprzed roku. Też mówił o złym samopoczuciu w dniu zabójstwa i o tym, że wyszedł wcześniej z pracy. - Kiedy Dorina wróciła nad ranem z pracy, zrobiła mi zastrzyk i podała tabletki. Zrobiłem dwie herbaty i wtedy doszło między nami do rozmowy. Powiedziałem, że nie daję rady pracować przez tyle godzin i pojadę do Czech do znajomego, u którego wcześniej pracowałem. Dorina nie chciała zmieniać pracy, więc umówiliśmy się, że do Mołdawii wrócimy na początku 2019 roku. W tym czasie od siebie odpoczniemy – zeznał przed sądem.

Kobieta miała pójść spać, a on się spakował i poszedł na przystanek, z którego miał odjeżdżać autobus do naszych południowych sąsiadów. Tam został zatrzymany przez policję.

Trzymała się za szyję, prosiła o pomoc

W tej sprawie jest sporo świadków. Obok współlokatorów Andrei S. oraz Doriny są także bracia kobiety. Pierwszego dnia wezwanych do sądu było sześć osób. Stawiła się jedna. - Tego dnia, kiedy nad ranem wracałem do domu widziałem na ławce siedzącego oskarżonego. Byłem u siebie w pokoju, kiedy po godzinie usłyszałem głosy na korytarzu - wspominał wrześniową sobotę 2018 Aleksandru L. - Kobieta wbiegła po schodach do mojej sąsiadki i obie zeszły na dół. Jedna z nich powiedziała mi później, że kiedy oskarżony wychodził z domu powiedział jej, żeby poszła do Doriny, bo źle się czuje. Ona zapukała do drzwi i usłyszała jej głos, że może wejść. Miała zobaczyć Dorinę trzymającą się za szyję i proszącą o wezwanie pogotowia. Powiedziano mi, że mąż ugodził swoją żonę nożem.

„Nie wiem, nie pamiętam”

Dowodami w sprawie, zabezpieczonymi m.in. w mieszkaniu, w którym doszło do morderstwa, są nóż oraz ubranie mężczyzny, które miał na sobie 22 września ubiegłego roku. Przedmioty zostały okazane w sądzie 43-latkowi. - Nie pamiętam tego nożna, może to jest jeden z używanych w kuchni - tłumaczył Andrei S. - Skąd wzięła się na ubraniu oskarżonego krew kobiety? – pytał sędzia Dariusz Świeżyński? - Nie wiem, nie widziałem żadnej krwi – odpowiedział.

Sam oskarżony sprawiał wrażenie nieobecnego, ze zdziwieniem reagował na odczytywane zeznania, które składał po zatrzymaniu. Twierdził, że nie wie, skąd taka wersja i że od początku nie może uwierzyć w śmierć kobiety, z którą był dwa lata. - Miała delikatne ciało i nigdy by jej nie skrzywdził, rozmawialiśmy ze sobą spokojnie, lubiliśmy żartować – mówił. –Chciałbym ją zobaczyć, bo nadal nie wierzę, że ona nie żyje.

Kiedy sędzia zapytał, skąd takie rozbieżności w zeznaniach oskarżonego ten tłumaczył się nieznajomością języka. – W trakcie prowadzonego przez prokuraturę śledztwa miałem tłumaczkę języka rosyjskiego, którą nie do końca rozumiałem – wyjaśnił. W sądzie towarzyszyła mu tłumaczka języka obowiązującego w Mołdawii.

Osierociła córkę

Mężczyźnie grozi dożywocie. W Mołdawii był na rencie inwalidzkiej. Wyjeżdżał do pracy do Czech i Rosji. W Polsce był pierwszy raz.

Zamordowana kobieta w rodzinnym kraju pracowała w piekarni. Razem wychowywali jej córkę.

43-latek z pierwszego związku ma dwoje nastoletnich dzieci.

AW, zdjęcia autor, KPP Ostrzeszów


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 21°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1020 hPa
Wiatr: 11 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Kla Treść komentarza: Zatrudniają gości z Keva albo starych.I na bezrobociu człowiek nie ma za co żyć,nawet zasiłek się nie nalezy Data dodania komentarza: 13.07.2026, 23:14 Źródło komentarza: Zwolnienia grupowe, ofert coraz mniej. Załamanie na rynku pracy? Autor komentarza: k2 Treść komentarza: Co to jest Południowa Wielkopolska? Historycznie istniał taki region jak Wielkopolska Wschodnia, geograficznie istnieje południowa Wielkopolska (każdy region ma swoją południową część), natomiast Południowa Wielkopolska to ostrowski wymysł w stylu niemieckiej archeologii. Ten dziwaczny termin został ukuty w celu zaprzeczenia istnieniu Ziemi Kaliskiej, czyli zaprzeczeniu historii także Ostrowa, przełożeniu nad nią dziedzictwa pruskiego. W żadnym razie nie powinniśmy tego powielać w Kaliszu. Jak się na to zgodzimy, to za chwilę będą zaprzeczać kilkusetletniemu istnieniu województwa kaliskiego. Oni mają swoją nie historię, tylko historyję, według której Wielkopolska powstała dopiero w wyniku Powstania Wielkopolskiego, dzięki któremu Polska stała się większa, stąd nazwa Wielkopolska. Data dodania komentarza: 13.07.2026, 22:41 Źródło komentarza: Gdzie nad wodę w regionie? To kąpieliska z pozytywną oceną sanepidu 𝐋𝐈𝐒𝐓𝐀 Autor komentarza: k2 Treść komentarza: Nie dotyczy. Kaliski Wojewódzki Szpital Zespolony jest z mozołem, krok po kroku, naprawdę wielkim wysiłkiem, przekształcany w miarę niezbyt wielkich możliwości finansowych w szpital kliniczny wspomagający kształcenie lekarzy i innego personelu medycznego przez Uniwersytet Kaliski. Nie ma tak wielkich zasobów, żeby organizować praktyki dla uczelni pozakaliskich. Jeśli te uczelnie wspomogą kaliski szpital finansowo, to przeszkody zostaną przezwyciężone i studenci tych uczelni będą mogli odbywać praktyki razem ze studentami UK. Data dodania komentarza: 13.07.2026, 21:49 Źródło komentarza: Studiują medycynę, pochodzą z Kalisza. Zostali wykluczeni z praktyk Autor komentarza: M. Treść komentarza: Jak Cię nie stać na chipa za 100zl to nie stać Cie na posiadanie psa. Pies to nie zabawka ,to żywe, mądre stworzenie. Jak Ci pies zachoruje to też nie pójdziesz do weterynarza bo za drogo? Psa powinny mieć osoby odpowiedzialne i bardzo dobrze że wreszcie coś się zmieni. Jeszcze żeby ludzie pilnowali rozrodu psów i kotów żeby potem te bidy się nie nie musiały męczyć u jakiś głupków. Data dodania komentarza: 13.07.2026, 19:51 Źródło komentarza: Właściciele zwierząt mają nowy obowiązek. Trzeba zebrać te dane o swoim pupilu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama