Reklama
środa, 8 lipca 2026 04:36
Reklama
Reklama
Reklama

Goszczanowskie Turczynki – tajemnica morderstwa sprzed 350 lat ZDJĘCIA 18+

To historia przypominająca wschodnią baśń, choć wydarzyła się naprawdę. Jest miłość, nienawiść i zbrodnia. Jest tajemnica, której nie rozwiązano przez 350 lat. Członkowie Regionalnej Grupy Historycznej „Schondorf” postawili sobie za cel rozwikłanie zagadki śmierci dwóch Turczynek, które sprowadził nieopodal Kalisza Stanisław Poniatowski, dziedzic majątku w Poniatowie. Obie prawdopodobnie zostały zamordowane. Zabalsamowane spoczywają w krypcie kościoła w Goszczanowie.
Goszczanowskie Turczynki – tajemnica morderstwa sprzed 350 lat ZDJĘCIA 18+

Goszczanów to malownicza wieś położona w powiecie sieradzkim, oddalona od Kalisza o około 30 km. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z XII wieku. Jedną z atrakcji tej miejscowości i dumą zarazem, jest piękny kościół św. Marcina i Stanisława, usytuowany na wzniesieniu, a pochodzący z roku 1666. Posiada bogatą historię, okraszoną licznymi legendami, podziemia i krypty, w których spoczywają mumie. Historię tego miejsca próbują zbadać członkowie Regionalnej Grupy Historycznej „Schondorf”, przy pomocy ks. Grzegorza oraz organisty Bogumiła Kaczorkiewicza. - Zaczęło się to w roku 1646. Kościół nasz spłonął, parafia Goszczanów została bez świątyni i miejscowy szlachcic, właściciel Poniatowa postanowił ufundować kościół - mówi Bogumił Kaczorkiewicz, organista w Kościele w Goszczanowie. - Nie zrobił tego bez przyczyny, mianowicie jego syn Stanisław  Poniatowski, dostał się do niewoli tureckiej, prawdopodobnie w roku 1648 pod Zbarażem. Długo nie wracał z tej wojny, ojciec modlił się o powrót syna, więc powziął tę myśl, żeby wybudować właśnie kościół w goszczanowskiej parafii.

- Kościół ufundował 360 lat temu miejscowy szlachcic, właściciel Poniatowa - mówi Bogumił Kaczorkiewicz, organista w Kościele w Goszczanowie

Miłość, nienawiść i śmierć na weselu

Tymczasem młody Stanisław Poniatowski, oszczędzony ze względu na swój młody wiek, dostał się do pałacu dostojnika nad Morzem Czarnym. Jak głosi legenda, szybko zdobył szacunek władcy i jeszcze ważniejszą miłość jego dwóch córek. Młodzieniec często przekradał się do haremu, gdzie opowiadał o swojej ojczyźnie. Siostry postanowiły uciec ze Stanisławem.

W rodzinnym majątku pojawił się po upływie 20 lat. Turczynki, które sprowadzi, liczyły na małżeństwo z dziedzicem Poniatowa. Nasze prawo nie pozwalało jednak na poligamię. Jedna z sióstr musi zostać oddalona, natomiast z drugą Poniatowski stanął na ślubnym kobiercu.

Jak mówi legenda opisana na stronie grupy „Schondorf”: „Wyprawiono huczne prawdziwie sieradzkie wesele. Przygrywała żydowska kapela, tańczono „chodzonego”, „trzęsionego”, „wyrwasa”. Potem nadszedł czas na oczepiny i gościom podano słodki wywar miodu i korzeni. Nagle po wypiciu trunku obie siostry dostały nagłych boleści. Oblubienica umarła na rękach pana młodego, a siostra u ich nóg… Nikt na pewno nie wie, kto dokonał zbrodni: czy odtrącona i chora z zazdrości siostra, czy też pełna nienawiści, żądzy bogactwa i władzy macocha”.

"Zatańczył" z nią i zmarł

Mumie Turczynek i rodziny Poniatowskich spoczywają po dziś dzień w kryptach goszczanowskiego kościoła. W jaki sposób dokonano ich mumifikacji? - W tamtych czasach, o czym można poczytać w bardzo dobrych periodykach, mumifikacja przebiegała już w sposób bardzo określony – mówi Renata Paprota z RGH „Schondorf”. - Najpierw moczono ciało w occie, nacierano spirytusem, wyciągano wszystkie wnętrzności i te zwłoki były nacierane kilkakrotnie spirytusem, moczone w octach. Potem je chowano. Kładło się takie ciało na rdest ptasi, który zapobiegał dodatkowemu gniciu i smrodowi, który mimo wszystko się pojawia.

Jedna z Turczynek, być może panna młoda zamordowana na własnym weselu

Do dziś tylko jedna z mumii zachowała się w dobrym stanie. Jak podkreślają członkowie grupy „Schondorf”, jeszcze kilkanaście lat temu miała na sobie białą suknię (panna młoda?), widoczne długie czarne włosy i zadbane paznokcie, do tego długie, czarne rzęsy i brwi.

Druga jest mocno zniszczona. Jak mówi legenda, w czasie II wojny światowej jeden z niemieckich żołnierzy zaczął z nią tańczyć, dokonując tym samym jej uszkodzeń. Co ciekawe, niebawem ów Niemiec nagle zmarł.

Pięć kolejnych mumii i tajemniczy tunel

W podziemiach goszczanowskiego kościoła znajduje się również krypta Poniatowskich, a w niej kolejnych pięć mumii. - Mimo wszystko czas nie obszedł się z nimi zbyt dobrze. Jedna z nich jest zachowana najlepiej, to najprawdopodobniej winowajca całej historii z Turczynkami, Stanisław Poniatowski – mówi Renata Paprota z RGH „Schondorf”.

W kościelnej krypcie spoczywają ponadto mumie członków rodziny Poniatowskich

Legendy dotyczące goszczanowskiego kościoła mówią też o podziemnym tunelu prowadzącego do sąsiedniego Poniatowa.- Według lokalnego świadka, z kościoła w Goszczanowie do odległego o 3 km Poniatowa – miejscowości, gdzie mieszkali Poniatowscy, fundatorzy kościoła, biegł tunel. Legenda jest dosyć obfita, czasami mówi się, że nawet kareta z końmi mogła się nim poruszać. Naoczny świadek twierdzi, że jest taki tunel i że najprawdopodobniej ta ściana, która mieści się za mną, jest zamurowanym wejściem do tego tunelu – opowiada Renata Paprota.

Według badaczy to zmumifikowane ciało Stanisława Poniatowskiego, który sprowadził do majątku Turczynki

O tajemnicach podziemi goszczanowskiego kościoła można mówić jeszcze długo. Z pewnością przed członkami Regionalnej Grupy Historycznej „Schondorf” jeszcze dużo pracy do wykonania, aby rozwiać wiele mitów i legend związanych z tym miejscem i poznać jak najwięcej prawdy historycznej. Kościół w Goszczanowie razem z jego kryptami, można też zwiedzić wirtualnie, klikając TUTAJ.

Jak mówi Renata Paprota z grupy „Schondorf”, pod goszczanowskim kościołem może być jeszcze tunel prowadzący do Poniatowa

Tomasz Dalinkiewicz, MIK, fot. TD


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 13°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1006 hPa
Wiatr: 25 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: k2 Treść komentarza: Pan inżynier Krzysztof Gałka jest najwybitniejszym kaliskim ekspertem z dziedziny drogownictwa. Dlatego wszystkie dotychczasowe próby zastąpienia pana inżyniera Krzysztofa Gałki, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa, innym specjalistą miały katastrofalne następstwa, których można było uniknąć, gdyby pan inżynier Krzysztof Gałka, najwybitniejszy kaliski ekspert w dziedzinie drogownictwa, pozostawał na swoim stanowisku bez niepotrzebnych, szkodliwych przerw. Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że pan inżynier Krzysztof Gałka, najwybitniejszy kaliski ekspert w dziedzinie drogownictwa, jest specjalistą najlepiej przygotowanym do działania w warunkach naszej niezwykłej kaliskiej specyfiki. Wielu obserwatorów kaliskich inwestycji drogowych uporczywie dopytuje się o terminy ich zakończenia. Tymczasem w warunkach naszej niezwykłej kaliskiej specyfiki nie istnieje nic takiego jak termin zakończenia inwestycji drogowej. Kaliskie inwestycje drogowe nie są kończone w jakimś określonym terminie, ale wtedy, kiedy nadchodzi tego pora. I właśnie pan inżynier Krzysztof Gałka, najwybitniejszy kaliski ekspert w dziedzinie drogownictwa, nie tylko najlepiej, najbardziej dogłębnie, zbadał, poznał i zrozumiał charakter naszej niezwykłej kaliskiej specyfiki, ale także opracował i wdrożył zasady skutecznego działania w warunkach naszej niezwykłej kaliskiej specyfiki. Najważniejszą zasadą jest dążenie do maksymalnego skrócenia średniego czasu oczekiwania na nadejście pory zakończenia kaliskiej inwestycji drogowej zamiast bezsensownego czepiania się jakichś konkretnych terminów. To jest właśnie tajemnica sukcesu pana inżyniera Krzysztofa Gałki, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa. Kiedy pana inżyniera Krzysztofa Gałkę, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa, próbowano zastępować innymi specjalistami, to średni czas oczekiwania na nadejście pory zakończenia kaliskiej inwestycji drogowej wydłużał się dwu albo nawet trzykrotnie w porównaniu ze średnim czasem oczekiwania na nadejście pory zakończenia kaliskiej inwestycji drogowej za czasów pana inżyniera Krzysztofa Gałki, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa. Po prostu inni specjaliści nie są w stanie pojąć naszej niezwykłej kaliskiej specyfiki ani działać skutecznie w jej warunkach, w przeciwieństwie do pana inżyniera Krzysztofa Gałki, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa. Trzeba zatem starać się zmniejszyć siłę ciosu, jakim jest odejście pana inżyniera Krzysztofa Gałki, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa. Zmiana będzie miała najmniej negatywny wpływ na średni czas oczekiwania na zakończenie kaliskiej inwestycji drogowej, kiedy p. inżynierowi Krzysztofowi Gałce, najwybitniejszemu kaliskiemu ekspertowi w dziedzinie drogownictwa, powierzy się wskazanie swojego następcy. Dlatego pan inżynier Krzysztof Gałka, najwybitniejszy kaliski ekspert w dziedzinie drogownictwa, powinien na zakończenie swojej działalności zostać przewodniczącym komisji konkursowej (choćby na zlecenie). Data dodania komentarza: 7.07.2026, 23:34 Źródło komentarza: 46 lat pracy dla drogownictwa. Krzysztof Gałka przechodzi na emeryturę Autor komentarza: Pucybut Treść komentarza: Już nie mogę się doczekać. Liczę na jakieś suweniry z dnia otwarcia. Na pewno będę! Data dodania komentarza: 7.07.2026, 23:10 Źródło komentarza: Prace konstrukcyjne zakończone. Tak powstaje nowa galeria Autor komentarza: Pucybut Treść komentarza: Bo młodzi nie mają w ogóle emerytury. Data dodania komentarza: 7.07.2026, 23:08 Źródło komentarza: Donieśli na dzieci, sprzedające lemoniadę. Tak zareagowali strażnicy Autor komentarza: Piwoniczanin Treść komentarza: Bezpośredni pociąg IC UZNAM wyjeżdża z Kalisza o 1.07 i o 6.39 jest w Świnoujściu. Można cały dzień się plażować i wsiąść o 21.33 w Świnoujściu i wysiąść w Kaliszu o 2.52. Data dodania komentarza: 7.07.2026, 22:42 Źródło komentarza: Nad Bałtyk bez przesiadek i w rekordowym czasie. To wakacyjna propozycja Kolei Wielkopolskich
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama