Reklama
środa, 1 kwietnia 2026 11:02
Reklama
Reklama
Reklama

Detektyw Rutkowski w Kaliszu. Szuka sprawców podpalenia ZDJĘCIA

Na 1,5 miliona złotych szacuje swoje straty firma Unilas z gminy Blizanów, której maszyny zostały podpalone przez nieustalone osoby. W sprawę zaangażował się znany detektyw Krzysztof Rutkowski. Za wskazanie sprawców wyznaczono wysoką nagrodę.
Detektyw Rutkowski w Kaliszu. Szuka sprawców podpalenia ZDJĘCIA

W nocy z 11 na 12 kwietnia nieznani sprawcy podpalili maszyny w Tokarzewie koło Ostrzeszowa. Oba pojazdy stały na prywatnej posesji. Pozostawili je tam wieczorem operatorzy, aby następnego dnia o poranku znowu przystąpić do pracy. W nocy doszczętnie spłonęły. Teraz właściciele sprzętu mogą stracić 3-letni kontrakt wart 33 miliony złotych.

Sprawą zajmuje się już policja, jednak poszkodowanym przedsiębiorcom z gminy Blizanów to nie wystarczy. Dlatego o pomoc poprosili Krzysztofa Rutkowskiego. Znany detektyw zorganizował w czwartek w Kaliszu konferencję prasową. - Nie chcę sugerować, że właściciel innej firmy jest organizatorem tego podpalenia, ponieważ byłoby to bardzo niesprawiedliwe. Może być tak, że ktoś pracował, był zatrudniony, nagle stracił pracę, napił się alkoholu i pod wpływem emocji podpalił te maszyny – mówił Krzysztof Rutkowski. Biuro detektywa od wczoraj prowadzi działania mające na celu znalezienie sprawców podpalenia. Jednak, jak podkreśla, ze względu na dobro sprawy nie chce ujawniać szczegółów swoich działań.

Co ciekawe, kilka dni przed podpaleniem maszyn doszło do uszkodzenia głowicy jednej z nich. Pręt metalowy wbity w jedno z drzew uszkodził łańcuch urządzenia. Awaria nie zakłóciła jednak pracy firmy. - Spalone maszyny służyły do ścinki drzew, wstępnej obróbki i zebrania pozyskanego drewna. Są to maszyny bardzo wydajne i nie da się ich zastąpić z dnia na dzień – mówił dziennikarzom współwłaściciel poszkodowanej firmy, Krzysztof Reśliński.

Detektyw Rutkowski liczy na dobrą współpracę z policją. Jak mówi najważniejsze jest odnalezienie sprawców podpalenia i zabezpieczenie pozostałych maszyn.  - Jesteśmy nowi na tym terenie, ale w polskich lasach zdarzyło się coś takiego pierwszy raz – powiedział Leszek Kobus, właściciel firmy Unilas.

Detektyw apeluje, by osoby, które mają jakiekolwiek informacje na temat tej sprawy powinny zgłosić się do niego lub na policję. Na informatora, który wskaże podpalacza lub osobę zlecającą podpalenie, czeka nagroda w wysokości 21 tysięcy złotych.

MG, fot. autor, PSP Ostrzeszów


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
pochmurnie

Temperatura: 6°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1025 hPa
Wiatr: 13 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: plTreść komentarza: Wystarczy wejść do pierwszej lepszej Biedronki i można takich kwiatków znaleźć dziesiątki . Ceny produktów metr dalej od produktu , ceny za produkty na najwyższych półkach do których nie dosięgniemy zasłonięte produktami itp.Data dodania komentarza: 1.04.2026, 05:46Źródło komentarza: Tak nas robią na cenach. Klienci nie wiedzieli, ile zapłacąAutor komentarza: Robert KubicaTreść komentarza: Cały dzisiejszy WORD do wymiany kadry!!! Oblewają na egzaminach wszystkich za byle co, za najechanie na linie, za zbyt długą jazdę lewym pasem itp. Z egzaminem z umiejętności jazdy i przepisów nie ma ta instytucją nic wspólnego. Kursanci po kilka razy podchodzą do testów i po kilkanaście razy do egzaminów z jazdy. Oblewają byle by tylko kursant opłacił kolejny egzamin. I podpowiem jeszcze mały myk, nie wolno opłacać razem na jeden termin i godzinę obu egzaminów na raz, ponieważ jak nie zdacie testów to opłacony egzamin z jazdy na ten dzień przepada i trzeba płacić na nowo, a to jest 230 zł za sama jazdę więc szkoda tracić. Trzeba wybierać i opłacać dwa terminy.Data dodania komentarza: 1.04.2026, 05:42Źródło komentarza: Koniec „jazdy na tyczki”. Z egzaminu znika plac manewrowy?Autor komentarza: "Z"Treść komentarza: Mogli zabrać swoich ziomków do domu. Tam u nich nic się nie dzieje mogą i powinni wracać i to szybko.Data dodania komentarza: 31.03.2026, 23:45Źródło komentarza: Gigantyczny samolot nad Kaliszem. „Historyczny moment”Autor komentarza: PiwoniczaninTreść komentarza: Zdawałem na początku 1977 roku według starego systemu : egzamin ustny + jazda po mieście . Nie było żadnego placu . Egzamin odbywał się w budynku parafii św. Gotarda , bo tam mieścił się LOK. Tam placu żadnego nie było . W trakcie egzaminu m. in. parkowałem pod Komendą Wojewódzką MO przy Kordeckiego . Nie był to łatwy samochód : stary Żuk z biegami przy kierownicy i sprzęgłem zużytym do granic wytrzymałości. Spowodowanych wypadków : zero. To nie kursy na prawo jazdy i egzaminy kształtują bezpieczeństwo na drogach . Najważniejsze jest przestrzeganie przepisów , trzeźwość i zdrowy rozsądek . Co z tego , że ktoś zda idealnie test , plac , ronda , przepuszczania pieszych , parkowania przodem i tyłem , ruszania pod górkę itd. skoro zaraz po otrzymaniu prawka zachowuje się na drodze jak pijany zając albo agresywny kibol.Data dodania komentarza: 31.03.2026, 21:25Źródło komentarza: Koniec „jazdy na tyczki”. Z egzaminu znika plac manewrowy?
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama