Reklama
wtorek, 2 czerwca 2026 12:43
Reklama
Reklama
Reklama

Rok czekała na operację. Szpital odwołał ją dwa dni przed terminem

Jak można odwołać planowaną od roku operację na dwa dni przed zabiegiem i to bez zbadania, czy stan pacjenta się nie pogorszył? – pyta nasza czytelniczka. Kobieta miała przejść zabieg 8 lutego. Niespodziewanie otrzymała telefon, że zabiegu nie będzie ze względu na brak miejsc, a na nowy termin ma czekać. Jak się okazuje, jej przypadek nie jest odosobniony.   
Rok czekała na operację. Szpital odwołał ją dwa dni przed terminem

Pani Bożena pierwszą operację na żylaki przeszła 10 lat temu. Rok temu lekarz stwierdził, że konieczna jest kolejna. – Przez ten czas żylaki wróciły. Oprócz tego, że są nieestetyczne to przede wszystkim bolesne, a często uniemożliwiają pracę – mówi kobieta, która jest kucharka w jednej z restauracji. – Czasami po kilku godzinach stania nogi puchły, a ból był nie do wytrzymania.

Inni też czekają

Dlatego informacja o konieczności kolejnej operacji jej nie zdziwiła. Przyjęła ją z ulgą. Także fakt, że na zabieg musi czekać kilkanaście miesięcy przyjęła ze zrozumieniem. – Jednak nie rozumiem, jak na dwa dni przed planowaną od roku operacją można zadzwonić do pacjenta i powiedzieć, że ta się nie odbędzie, a nowy termin zostanie ustalony niebawem. Tym bardziej zrobić to telefonicznie, bez wcześniejszych kolejnych badań stanu zdrowia i sprawdzenia, czy schorzenie się nie pogłębiło – mówi oburzona pacjentka.

Tak właśnie było w przypadku naszej czytelniczki. Termin operacji ustalono jeszcze w ubiegłym roku na 8 lutego 2016 r. Dwa dni wcześniej do kobiety zadzwoniono ze szpitala, że operacja w planowanym terminie się nie odbędzie. Na nowy ma czekać. Mimo to w poniedziałek, dzień planowanego przyjęcia do szpitala, 55-latka pojechała na ul. Poznańską. Chciała się dowiedzieć, dlaczego operacja się nie odbędzie i kiedy może spodziewać się nowego terminu. Tam usłyszała, że ze względu na dużą liczbę innych przyjęć tzw. ostrych przypadków, ona musi czekać. Spotkała też mężczyznę, który na nowy termin operacji, związanej z innych schorzeniem, czeka już od października. – Termin miałem wyznaczony wiele miesięcy przed – mówi kaliszanin. – Kilka dni wcześniej spotkała mnie taka sama sytuacja. Telefon ze szpitala i informacja, że operacja zostaje przesunięta. Na nowy termin mam czekać. Od końca ubiegłego roku przychodzę do szpitala co tydzień, by dowiedzieć się, kiedy zostanie wyznaczony. I nic.

Szpital: Są ważniejsze przypadki

Zapytaliśmy, czy to normalna praktyka, że operacje, które są stresującym wydarzeniem, często bywają przekładane? I kto bierze odpowiedzialność za zdrowie pacjentów? W mailu ze szpitala otrzymaliśmy informację, że w tym roku przesunięto trzy operacje osób cierpiących na żylaki. Wszystkie otrzymały nowe terminy, które wyznaczono na ten tydzień. Dr n. med. Zbigniew Bogusz, kierownik Oddziału Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej dodał też, że żylaki kończyn dolnych nie mają bezwzględnych wskazań do leczenia chirurgicznego i jeśli nie ma powikłań, nie wpływają one na funkcjonowanie nóg. – Równie wartościowe jest leczenie zachowawcze – pisze dr Zbigniew Bogusz i dodaje, że kaliski szpital przyjmuje na oddział chirurgiczny pacjentów z całego byłego województwa kaliskiego oraz kilku powiatów przyległych: konińskiego, tureckiego i kolskiego. – Każdego dnia przyjmujemy nieplanowane, „ostre” przypadki z zakresu chirurgii naczyniowej, wymagające skomplikowanych, czasochłonnych procedur operacyjnych. Dlatego wzorem innych ośrodków chirurgicznych, o takim jak nasz szerokim zakresie procedur chirurgicznych, uprzedzamy zawsze pacjentów, że planowy termin może ulec zmianie, o czym powiadomimy telefonicznie – wyjaśnia dr Bogusz.

Chodzi także o to, by osoby, które nie muszą być operowane od razu, czyli nie są to wspomniane już „ostre” przypadki, nie leżały po kilka dni w szpitalu w oczekiwaniu na operację. Ma to zmniejszyć stres związany z pobytem w placówce. -  Oczywiście z jednej strony argumenty są zrozumiałe, ale informacja o przesunięciu terminu operacji jest chyba jeszcze bardziej stresująca. Tym bardziej, że z każdej strony słyszymy o profilaktyce i szybkim leczeniu – dodaje czytelniczka naszego portalu.

AW, zdjęcie arch. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 23°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1012 hPa
Wiatr: 5 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Obserwator Treść komentarza: Chodziłem do tego sklepu myśląc , że robię zakupy w polskim sklepie. Kupuje polskie produkty od polskich producentów/rolników. Pisze w czasie przeszłym. Nie widziałem, że pracownicy pracują w takich warunkach. Choć sam czasami odczuwałem zimno w sklepie będąc tylko na chwilę. Nie szkoda Panu Marki ? Może czas na podzielenie się w minimalnym stopniu zyskiem z ludźmi, którzy go wypracowują i zagwarantować im bezpiecznie stanowiska pracy. Kiedyś widziałem, jak kasjerka goniła kogoś kto nie zapłacił. Widać zaangażowanie tych ludzi podczas obsługi tam gdzie bywałem. Może jakaś moment refleksji.... Data dodania komentarza: 2.06.2026, 06:10 Źródło komentarza: „Przed nami kolejne protesty”. Co planują pracownicy DINO? Autor komentarza: Marta Treść komentarza: Dwa lata temu bardzo podobne psy (bardzo możliwe że te same) zaatakowały mnie i pogryzły na Wolicy. Data dodania komentarza: 1.06.2026, 23:30 Źródło komentarza: OSTRZEŻENIE dla osiedla. „Zaatakowały i zagryzły” Autor komentarza: Domino Treść komentarza: Fascynujące jest to jak związkowcy sami mówili, że "dążą oni do dialogu". Jednak jak możemy mówić od dialogu, skoro ich postulaty są niezmienne? Fakt, przedstawiciele spółki wysyłali na mediacje podrzędnych prokurentów, bądź początkowo nie wysyłali ich wcale. Jednak gdy mówimy o dialogu, to oczekujemy spotkania się gdzieś "pośrodku", dążymy do konsensusu. Związkowcy zarzucają pracodawcy brak dialogu, podczas gdy oni sami rzucają dyktat, do którego oczekują podporządkowania. Były już fale strajków m. in. w Biedronce czy Lidlu, dochodziło tam do kompromisów właśnie. Zobaczymy co przyniesie czas. Jeżeli strajk ogólny będzie wyglądał jak ten w Krotoszynie, to tylko utwierdzicie przedstawicieli firmy w przekonaniu, że nie ma z kim rozmawiać. Data dodania komentarza: 1.06.2026, 23:20 Źródło komentarza: „Przed nami kolejne protesty”. Co planują pracownicy DINO? Autor komentarza: Jprdl Treść komentarza: Co? Data dodania komentarza: 1.06.2026, 22:13 Źródło komentarza: NOWY lokal w centrum Kalisza! „Przestrzeń otwarta na różne potrzeby”
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Rozliczanie projektów unijnych Rozliczanie projektów unijnych Zajmujemy się kompleksowo rozliczaniem projektów unijnych. Opracowujemy całą dokumentację niezbędną do rozliczenia poszczególnych etapów realizowanego projektu unijnego. W uzgodnieniu z klientem przygotowujemy lub pomagamy przygotować dokumenty związane z realizacją projektu, wyborem wykonawców usług lub dostawców urządzeń stanowiących koszty kwalifikowane projektu. Prowadzimy też bieżący monitoring realizowanego projektu, tak aby uniknąć niepotrzebnych trudności czy problemów na poszczególnych etapach rozliczania projektu. Zakres usługi: - przygotowywanie wniosków o płatność (zaliczkową, pośrednią, końcową), - wsparcie przy sporządzaniu dokumentacji ofertowej, przygotowaniu umów z wykonawcami, pracownikami i zleceniobiorcami, - przygotowywanie, sprawdzanie i prawidłowe opisywanie dokumentów księgowych potrzebnych do rozliczenia projektu unijnego, - przygotowywanie oświadczeń, wyjaśnień oraz sprawozdań dla instytucji odpowiedzialnej za zatwierdzanie wydatków wynikających z wniosków o płatność, - komunikowanie się z instytucją odpowiedzialną za zatwierdzanie wydatków wynikających z wniosków o płatność, - przygotowywanie korespondencji na potrzeby realizacji projektu unijnego, - przygotowanie wzorów oznakowania dla projektu unijnego (naklejka, listownik, tablica informacyjna, informacja na stronę www itp.), - bieżący monitoring realizacji projektu unijnego i przygotowywanie ewentualnych zmian do harmonogramu rzeczowo-finansowego projektu.