Reklama
środa, 1 kwietnia 2026 11:57
Reklama
Reklama
Reklama

Będzie żądał odszkodowania za pobyt w areszcie

Ponad dwa lat spędził w areszcie Sebastian Z. z Kalisza, oskarżony o próbę zabójstwa swojego kolegi Tomasza J. Dwa lata temu w Kokaninie mężczyzna miał ostrzelać jego samochód. Został uniewinniony przez sąd, dlatego zamierza domagać się odszkodowania za czas spędzony w areszcie i wyciagnięcia konsekwencji w stosunku do jego oskarżyciela i osób, które prowadziły śledztwo. 
Będzie żądał odszkodowania za pobyt w areszcie

Kilkadziesiąt minut po północy, 31 sierpnia 2013 roku, w miejscowości Kokanin Kolonia miało dojść do ostrzelania samochodu, którym jechał Tomasz J. Mężczyzna wskazał policji Kazimierza J i Sebastiana Z., który miał oddać w jego kierunku 5 strzałów z broni palnej.

Kilka godzin później Sebastian Z. został aresztowany, mimo że – jak mówi - tego dnia był z synem na ognisku, co podczas procesu potwierdziło wiele osób. Wśród świadków był również mechanik, u którego Z. zostawił kilka dni wcześniej samochód, z którego rzekomo miał strzelać. Nie przekonało to jednak śledczych. Ostatnie dwa lata Sebastian Z. spędził w zamknięciu, czekając na wyrok.  - Przez ten cały czas myślałem, co będzie dalej. Jak sobie radzi żona, która nie mogła znaleźć pracy. Na początku nie mieliśmy zezwolenia na widzenia. Schudłem  przez nerwy – mówi Sebastian Z. - Nie można przecież drugiego człowieka oskarżać o takie rzeczy, jak próba morderstwa, to nie są żarty. Prokurator chciał dla mnie 12 lat więzienia. To jest kupa lat pozbawienia wolności.  

Jest pewien, że śledczy od początku uznali go za winnego ze względu na jego przeszłość, bowiem wszedł już w konflikt prawem. Przed laty był jednym z oskarżonych w głośnej sprawie ściągania haraczy od właścicieli kaliskich lokali gastronomicznych. Jednak największe pretensje ma do policji, która kilka dni po tym, jak aresztowano go pod zarzutem udziału w strzelaninie, ponownie zjawiła się w jego domu w poszukiwaniu telefonu oraz jego domniemanego wspólnika Kazimierza J., który miał mu towarzyszyć feralnej nocy w Kokaninie. Jak mówi, ślady w mieszkaniu po wizycie mundurowych widnieją do dziś. Zniszczone są drzwi wejściowe, w drzwiach do łazienki jest dziura. – Była 6.00 rano. Żona spała. Zanim się ubrała i podeszła do drzwi, policjanci już zdążyli wejść do mieszkania. Nie poczekali, żeby ich wpuściła. Kiedy weszli, rzucili żonę na podłogę, jeden z policjantów przycisnął j kolanem i krzyczał „Trzymać k…ę!” – relacjonuje mężczyzna. – Na wszystko patrzyły nasze dzieci, które od tamtej pory chodzą do psychologa.   

Tak wyglądają drzwi w domu Sebastiana Z. po wizycie policji. Po uniewinnieniu mężczyzna zapowiada, że będzie dochodził swoich praw

W ubiegłym tygodniu Sebastian Z. i Kazimierz J. zostali uniewinnieni przez sąd z zarzutu usiłowania zabójstwa w Kokaninie. Dlaczego poszkodowany Tomasz J. miałby sfingować to zdarzenie? Podłożem miały być nieporozumienia związane z biznesami prowadzonymi przez mężczyzn. Wszyscy znają się od dawna, a kiedyś byli nawet przyjaciółmi. - Sąd miał kilka wątpliwości, które rozstrzygnął na korzyść oskarżonych – wyjaśnia Ewa Głowacka – Andler, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Kaliszu. - Pokrzywdzony mówił, że bardzo szybko uciekał przed samochodem, którym jechali oskarżeni. Ponieważ działo się to w miejscowości Kokanin, gdzie jest czynny radar, sąd wystąpił o nagranie z tego dnia. Urządzenie nie zarejestrowało samochodu, którym miał uciekać poszkodowany.

Nie bez znaczenia okazały się także zeznania jednego ze świadków, które pojawiły się w trakcie procesu. Znajoma byłej żony Tomasza J. zeznała, że strzelanina została upozorowana. - Kobieta potwierdziła, że słyszała od żony pokrzywdzonego, że ten szykuje się na sfingowanie tego tupu zdarzenia. Mówił, że strzały oddane były nie do samochodu, który jechał, lecz stojącego auta – dodała Głowacka - Andler. Również opinia balistyczna nie potwierdziła wersji pokrzywdzonego, który twierdził, że strzały padały na wysokości szyb pojazdu. Ślady po kulach specjalista znalazł w dolnej części samochodu.

Sebastian Z. zamierza żądać odszkodowania za 2 lata spędzone w areszcie

Co w tej sprawie ma do powiedzenia prokuratura, która stawiała zarzuty? Śledczy czekają teraz na pisemne uzasadnienie wyroku. – Kiedy się z nim zapoznamy, będziemy wiedzieć, jak sformułować odwołanie – mówi Janusz Walczak, zastępca prokuratora okręgowego w Ostrowie Wielkopolskim.

Kazimierz J. oraz cztery inne osoby odpowiadały ponadto przed sądem za próbę nakłaniania poszkodowanego do zmiany zeznań. W tym zakresie sąd uznał ich za winnych. Sebastian Z. miał z kolei zarzut gróźb karalnych, co było związane z prowadzoną przez niego działalnością gospodarczą. Za to usłyszał wyrok 1,5 roku pozbawienia wolności, Na poczet kary zaliczono mu pobyt w areszcie. Od tego wyroku będzie się odwoływać.  

AW, fot. autor


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
pochmurnie

Temperatura: 8°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1025 hPa
Wiatr: 13 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: UprzejmyTreść komentarza: Czy Fakty Kaliskie wiedzą że przy ogłoszeniach o pracę musi obecnie być podawane wynagrodzenie?Data dodania komentarza: 1.04.2026, 09:16Źródło komentarza: Praca szuka człowieka! NOWA GIEŁDA PRACY - KALISZ I POWIATAutor komentarza: FredTreść komentarza: Byłaby obwodnica nie byłoby problemu!!!!!!!Data dodania komentarza: 1.04.2026, 09:03Źródło komentarza: Droga zwężona, prace trwają. Kiedy to się skończy?Autor komentarza: plTreść komentarza: Wystarczy wejść do pierwszej lepszej Biedronki i można takich kwiatków znaleźć dziesiątki . Ceny produktów metr dalej od produktu , ceny za produkty na najwyższych półkach do których nie dosięgniemy zasłonięte produktami itp.Data dodania komentarza: 1.04.2026, 05:46Źródło komentarza: Tak nas robią na cenach. Klienci nie wiedzieli, ile zapłacąAutor komentarza: Robert KubicaTreść komentarza: Cały dzisiejszy WORD do wymiany kadry!!! Oblewają na egzaminach wszystkich za byle co, za najechanie na linie, za zbyt długą jazdę lewym pasem itp. Z egzaminem z umiejętności jazdy i przepisów nie ma ta instytucją nic wspólnego. Kursanci po kilka razy podchodzą do testów i po kilkanaście razy do egzaminów z jazdy. Oblewają byle by tylko kursant opłacił kolejny egzamin. I podpowiem jeszcze mały myk, nie wolno opłacać razem na jeden termin i godzinę obu egzaminów na raz, ponieważ jak nie zdacie testów to opłacony egzamin z jazdy na ten dzień przepada i trzeba płacić na nowo, a to jest 230 zł za sama jazdę więc szkoda tracić. Trzeba wybierać i opłacać dwa terminy.Data dodania komentarza: 1.04.2026, 05:42Źródło komentarza: Koniec „jazdy na tyczki”. Z egzaminu znika plac manewrowy?
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama