Polityczni nominaci na wysokich stanowiskach publicznych nie są niczym nowym. W Kaliszu już sam fakt powołania Radosława Kołacińskiego, radnego KO/PO, polityka Koalicji Obywatelskiej na stanowisko dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kaliszu budził kontrowersje. Kołaciński nie miał przed tym powołaniem doświadczenia w medycynie. Miał za to partyjnych kolegów w Urzędzie Marszałkowskim w Poznaniu, którzy odpowiadali za prowadzenie „Okrąglaka” i personalną obsadę kierownictwa placówki.
Kołaciński przez wiele lat miał najwyższą z możliwych pensji, co roku przyjmował też najwyższe z możliwych nagrody. Radny KO zarabiał ponad 30 tys. zł miesięcznie, dostawał około 100 tys. zł nagrody rocznej za dobre zarządzanie szpitalem, mimo, że wielu pacjentów skrajnie odmiennie oceniało jego sposób prowadzenia „Okrąglaka”. Gdy wielu kaliszan było niezadowolonych z sytuacji w szpitalu, o czym świadczą liczne interwencje dziennikarskie Faktów Kaliskich, Radosław Kołaciński miał wciąż na tyle silną pozycję w partii, że odwiedził go nawet Donald Tusk z najważniejszymi politykami KO z regionu.
Ale pan dyrektor wie najlepiej, ile to kosztuje też napięć, żeby szpital mógł przetrwać. To menedżer prowadzący ten szpital musi być czasami, nie powiem bezwzględny, może to złe słowo w szpitalu, ale twardą ręką trzeba rządzić – mówił w trakcie kampanii wyborczej w 2023 roku Donald Tusk przed kaliskim „Okrąglakiem”.
Wkrótce okazało się, że wysokie zarobki Kołacińskiego to tylko wierzchołek góry lodowej. Po kontrolach w WSZ Kalisz na wnioski sygnalistów ujawniono, że czterech lekarzy w tej placówce zarabiało łącznie 10 mln zł rocznie. Zastępca Kołacińskiego, kierownik oddziału ginekologiczno- położniczego zarabiał po około 250 tys. zł miesięcznie, a funkcję kierowniczą w placówce objął bez konkursu.
W tym samym czasie okazało się, że szpital musi wypłacić ponad 37 milionów złotych wyrównania dla 240 pielęgniarek. Ponadto są poważne wątpliwości, co do prawidłowości przeprowadzania przetargów za rządów Kołacińskiego. Radny KO stracił stanowisko dopiero gdy sprawę zaczęły opisywać ogólnopolskie media. Jak informuje nas Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wielkopolskim śledztwo jest w toku, na razie nikt nie usłyszał zarzutów.
Gdy jednak było już jasne, że źle się działo w szpitalu kierowanym przez polityka KO, a on sam zniknął z przestrzeni publicznej jego partyjni koledzy ponownie wybrali go do lokalnych władz Koalicji Obywatelskiej. Gdy ta informacja ujrzała światło dzienne, Kołaciński swoją nową funkcję zawiesił, powołując się na zwolnienie lekarskie.
Kołaciński formalnie jest nadal radnym Rady Miasta Kalisza, ale na sesjach RMK nie pojawia się od wielu miesięcy. Jego koledzy z partii nigdy publicznie nie odnieśli się do zarzutów wobec byłego dyrektora szpitala. Radni KO prześwietlają i kontrolują stanowiska zajmowane przez ich konkurencję polityczną, sprawą kolegi Kołacińskiego nie zajmują się wcale, mimo, że jego wielomiesięczna nieobecność w Radzie Miasta Kalisza nie tylko działa niekorzystnie na cały samorząd, ale też na ich własny klub w RMK. A, jak wynika z najnowszych oświadczeń majątkowych, majątek radnego KO w tajemniczych okolicznościach zaczął znikać z wykazu jego wypracowanych dzięki politycznym koneksjom korzyści. O czym piszemy poniżej.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Napisz komentarz
Komentarze