Wielowiekowa historia Kalisza, drugiego co do wielkości miasta w Wielkopolsce widoczna jest na każdym kroku i zapisana w murach ponad 2000 zabytkowych nieruchomości w mieście. Zabytki architektoniczne często należą do samorządu, ale nie brakuje też tych prywatnych, zabytkowych jest wiele kamienic w centrum miasta. Mimo, że ktoś ma akt własności, to i tak każdy drobny nawet remont musi ustalać z konserwatorem zabytków. W tej chwili kaliszanie, ale też władze samorządowe, o pozwolenie na podjęcie remontów czy modernizacji muszą każdorazowo prosić się konserwatora z delegatury podległej pod Urząd Wojewódzki w Poznaniu. Te procedury mogłoby przyspieszyć powołanie Miejskiego Konserwatora Zabytków z siedzibą w Kaliszu. Taki miejski urząd istnieje w dużo młodszym Ostrowie Wielkopolskim, w Lesznie, Gnieźnie i Koninie.
W marcu br. Rada Miasta Kalisza podjęła stosowną uchwałę w tej sprawie.
- Przejęte przez Miasto Kalisz zadania Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków dotyczące ochrony zabytków i opieki nad zabytkami w granicach administracyjnych miasta wykonywać będzie bezpośrednio Miejski Konserwator Zabytków (...) Zatrudnienie Miejskiego Konserwatora Zabytków ułatwi mieszkańcom miasta dostęp do informacji z tej dziedziny, usprawni również procesy nadzorowania realizacji inwestycji przy obiektach zabytkowych – czytamy w uzasadnieniu uchwały.
Miejski Konserwator Zabytków mógłby też wykazywać większe zrozumienie dla inwestycji miejskich, ważnych z punktu widzenia nie tylko wartości historycznych danego obiektu, ale też jego współczesnych funkcji społecznych.
Na powołanie takiego urzędu godziła się Agata Sobczyk, wojewoda wielkopolski. Polityczce Polski 2050 zabrało dosłownie kilku dni na podpisanie odpowiednich dokumentów. Przeszła na urlop macierzyński przed dopełnieniem formalności. Przypomnijmy, że Sobczyk była w dobrych politycznych relacjach z obecnymi władzami Kalisza.
Sprawa konserwatora zabytków utknęła w martwym punkcie gdy wojewodę Sobczyk zastąpiła Karolina Fabiś-Szulc, polityczka Koalicji Obywatelskiej. Przez wiele tygodni w tej sprawie nie wydarzyło się nic. Dlaczego?
Kwestia zawarcia porozumienia w sprawie powołania Miejskiego Konserwatora Zabytków między Wojewodą Wielkopolskim a Miastem Kalisz, jest obecnie analizowana przez Wielkopolski Urząd Wojewódzki w Poznaniu oraz Wielkopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. W ramach prowadzonej analizy uwzględniane są głosy przedstawicieli strony społecznej, samorządowej oraz innych organów. Na ten moment nie została podjęta ostateczna decyzja o zawarciu porozumienia – informuje oficjalnie Fakty Kaliskie Biuro Prasowe UW w Poznaniu.
Wiadomo, że już od kilku lat część tzw. miejskich aktywistów sprzeciwiała się powołaniu takiego urzędu.
Jest oczywiste, że niezależność takiego Konserwatora będzie iluzoryczna, możliwości nacisków nieograniczone, a urząd który z założenia powinien mieć charakter kontrolno – nakazujący, łatwo będzie można sprowadzić do roli wykonawcy poleceń- czytamy w liście otwartym z 2020 roku miejskich aktywistów.
Nieoficjalnie mówi się, że lokalni politycy Koalicji Obywatelskiej wykorzystując swoje wpływy w administracji rządowej po cichu torpedują pomysł utworzenia stanowiska Miejskiego Konserwatora Zabytków, by poprzez organy wojewódzkie z Poznania mieć kontrolę nad przebieg miejskich inwestycji.
Dla polityków KO to normalne i oczywiste, że w Poznaniu wiedzą lepiej i to tam będą zapadać decyzje, a oni będą tylko realizować to, co ustali „góra”. Kinastowski natomiast, również z racji na swoje wykształcenie i doświadczenie architekta chciałby żeby większa sprawczość w tej sprawie była tutaj u nas w Kaliszu- mówi nam dobrze poinformowany polityk lokalny.
Co na to miejscowi działacze KO, dawnej Platformy Obywatelskiej? Oficjalnie nie krytykują oni z góry pomysłu powołania takiego urzędu.
- Każdy system ma wady i zależy, nie ma rozwiązania idealnego, a na końcu i tak najważniejszy jest człowiek – jego umiejętności, predyspozycje... i poziom zaufania społecznego. Bardzo często ocena działania danego modelu jest podyktowana właśnie personaliami. Ja przyglądając się próbom powołania miejskiego konserwatora zabytków, jestem chłodnym obserwatorem, z uwagi na brak zaufania wobec prezydenta Kinastowskiego i procesów, które zachodzą w naszym mieście. – mówi nam Dariusz Grodziński, radny miejski KO.
Największe wątpliwości nie dotyczą samego powołania Miejskiego Konserwatora Zabytków, ale jego niezależności. Konserwator powinien być przede wszystkim strażnikiem dziedzictwa kulturowego, nawet wtedy, gdy jego decyzje są niewygodne dla władz miasta czy planowanych inwestycji. Tymczasem umieszczenie Miejskiego Konserwatora Zabytków w strukturach samorządu powoduje, że staje się on pracownikiem podległym prezydentowi miasta. Trudno w takiej sytuacji mówić o pełnej niezależności, zwłaszcza gdy ma opiniować lub wydawać decyzje dotyczące zabytków będących własnością miasta albo inwestycji realizowanych przez samorząd. Właśnie na ten problem zwracała uwagę Najwyższa Izba Kontroli, wskazując ryzyko konfliktu interesów w sytuacji, gdy miejski konserwator decyduje o sprawach dotyczących majątku gminy, a jednocześnie pozostaje w strukturze organizacyjnej tej samej gminy. Dlatego dyskusja nie powinna koncentrować się na pytaniu, kto rzekomo blokuje powołanie nowego urzędu, ale na tym, jakie mechanizmy mają zagwarantować jego rzeczywistą niezależność. Bez takich gwarancji istnieje ryzyko, że miejski konserwator stanie się bardziej narzędziem realizacji polityki władz miasta niż niezależnym obrońcą zabytków - mówi nam Magdalena Sekura- Nowicka, radna Koalicji Obywatelskiej.
PRZECZYTAJ TAKŻE:

Napisz komentarz
Komentarze