Główną siedzibę Dino w Krotoszynie okupuje grupa manifestujących. Mają ze sobą banery i flagi, piszą na nich m.in. „Biernacki do roboty za 3700 zł”. Wczoraj grupa protestujących weszła do budynków marketu, żądając spotkania z zarządem Dino, przynieśli ze sobą siatkę buraków dla Tomasza Biernackiego, założyciela i właściciela tej sieci marketów. Obsługa siedziby zarządu wezwała policję.
- Skandal! Zamiast rozmów, szef Dino nasyła policję na protestujących i próbuje przeganiać związki z terenu firmy powołując się na własność prywatną. Artykuł 25 ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych gwarantuje możliwość organizowania akcji protestacyjnych w trakcie sporu. To tylko jeden z ponad tysiąca przykładów naginania prawa przez milionerów w Dino – informuje OPZZ Konfederacja Pracy.
W końcu do protestujących wyszedł przedstawiciel Dino. Miało dojść do rokowań, ale związkowcy informują, że „odmówił on udziału w negocjacjach”. Protestujący rozbili przed biurowcem Dino miasteczko namiotowe. Tam spędzili noc, dziś będą protestować ponownie.
Nasze postulaty pozostają niezmienne: podwyżki wynagrodzeń o 900 zł, zwiększenie obsady pracowniczej, utworzenie Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, zaprzestanie wykorzystywania monitoringu do dyscyplinowania pracowników i zwiększania wydajności pracy, przestrzeganie prawa pracy i zakończenie jego naruszania.- informuje OPZZ.
Wcześniej związkowcy informowali, że Dino zadeklarowało 300 zł miesięcznej podwyżki dla pracowników. To nie zaspokoiło żądań pracowników.






PRZECZYTAJ TAKŻE:



























Napisz komentarz
Komentarze