Nie bez przyczyny imieniem Kinastowskiego rada osiedla Dobrzec chciała nazwać jedną z ulic nowo powstającego osiedla na terenie dawnej Fabryki Domów. Teren ten kilka dekad stał pusty i zapomniany, ale w czasach PRL to tam w ramach Kombinatu Budowlanego wytwarzano prefabrykaty do budowy kolejnych kaliskich osiedli. Przez ponad 30 lat Kaliskim Przedsiębiorstwem Budowlanym kierował Henryk Kinastowski. W zamyśle pomysłodawców inicjatywy nadania jego imienia jednej z ulic, Kinastowski miał symbolicznie wrócić na teren Fabryki Domów. Przyjęciu odpowiedniej uchwały od początku sprzeciwiali się radni Koalicji Obywatelskiej.
Ten patron ulicy, w przeciwieństwie do poprzednich, nie był tylko członkiem komunistycznych partii. Przewodniczył TP ORMO, zasiadał w zarządzie Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, współtworzył w 1982 roku Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego (PRON). (…) W świetle powyższego hasło, że „zbudował pół Kalisza", nabiera nieco innego, bardziej złowieszczego wymiaru. Bo czy nie było lepszych architektów i budowniczych? Pewnie byli. Ale... co mogli? - pisze na Facebooku Dariusz Grodziński, radny Koalicji Obywatelskiej.
Mam nadzieję, że temat zostanie sprawiedliwie oceniony i wróci na wokandę Rady Miasta Kalisza – mówiła Magdalena Sekura-Nowicka, przewodnicząca klubu KO po tym jak w zeszłym roku razem z radnymi KO złożyła ona odpowiedni wniosek do wojewody wielkopolskiego.

Tak dawniej wyglądała "Fabryka Domów". Dziś rozwija się tam nowe osiedle, a jedną z ulic nazwano imieniem Henryka Kinastowskiego
Politycy KO dopięli swego. W kwietniu Wojewódzki Sąd Administracyjny orzekł, że zgodnie z zapisami ustawy o zakazie propagowania komunizmu Henryk Kinastowski, dziadek obecnego prezydenta Kalisza nie może być patronem ulicy.
- Z akt sprawy wynika, że działalność Henryka Kinastowskiego rozpoczyna się od 1946 r. w Polskiej Partii Robotniczej, a następnie jest kontynuowana w PZPR i jej strukturach zakładowych, był przewodniczącym Towarzystwa Pomocy ORMO i członkiem Zarządu Koła TPPR, i była szczególnie aktywna kiedy to kształtował się i ugruntowywał ustrój komunistyczny w Polsce — ocenił sąd.
W obronie dobrego imienia swojego przodka stanął Krystian Kinastowski, prezydent Kalisza.
- Dobrze wiem, kim był mój dziadek, wiedzą to również doskonale tysiące kaliszan. Henryk Kinastowski całe swoje życie poświęcił na pracę dla kraju i Kalisza. Zawsze stał za ludźmi pracy. Nigdy nie zajmował eksponowanych funkcji w aparacie partyjnym. Działał w określonych realiach i zawsze starał się pomagać i bronić ludzi. Jest osobą powszechnie szanowaną, nie tylko w Kaliszu – napisał Krystian Kinastowski.
Sprawa odebrania ulicy imienia Kinastowskiego poruszyła falę komentarz i wzbudziła zainteresowanie mediów ogólnopolskich. Wśród czytelników Faktów Kaliskich znaleźli się tacy, którzy popierają decyzję sądu i dzielą opinię polityków Koalicji Obywatelskiej.
Bardzo dobra decyzja – napisał Józef.
- Bycie "bardzo dobrym, sprawiedliwym człowiekiem i doskonałym fachowcem to moim zdaniem odrobine za mało, by być patronem ulicy po wsze czasy – ocenia Krzysztof.
Większość komentujących negatywnie jednak ocenia decyzję sądu i bierze w obronę Kinastowskiego. Wśród nich są tacy, którzy osobiście znali Henryka. Wspomina go m.in. Ryszard Szczepański, wieloletni pracownik Kombinatu Budowlanego w Kaliszu. Pan Ryszard zabrał głos w imieniu swoim i swoich dawnych współpracowników.
- Panie radny Grodziński i spółka, my pracownicy Kaliskiego Przedsiębiorstwa Budowlanego, a dalej Kombinatu Budowlanego w Kaliszu wyrażamy ogromny żal i niezadowolenie z bezwzględnej i poniżającej walki z naszym Wspaniałym i niezwykle dobrym człowiekiem Henrykiem Kinastowskim, którego w niegodny sposób próbujecie opluć i pozbawić nazwy ulicy Jego imienia. Brak wiedzy o Nim, o jego człowieczeństwie i oddaniu dla Kalisza przyćmiło Wam umysły w walce o władzę, aby tylko zaszkodzić jego wnukowi, któremu nie dorastacie do pięt w zarządzaniu piękniejącym Naszym Kaliszem. To co Wy wyrabiacie z Nami, potomkami Naszego Dyrektora sięga granic absurdu, aby pokazać swoją tylko, nie wiadomo komu i po co historię z życia tego człowieka, który kiedy trzeba było pokonać zakazy komunistycznej władzy dla okazania swojego człowieczeństwa nie bał się tego pokazać i mimo swojej pozycji i przynależności do PZPR, kiedy było trzeba na swoich ramionach wynieść z kościoła zmarłego pracownika na cmentarz i się pomodlić. Nie macie Panie Radny i spółka prawa na podstawie swoich gier politycznych tak poniżać i deptać tego, który gdy dowiedział się, że pracownikowi dzieje się krzywda w rodzinie, jechać do domu osobiście i pomoc mu wyjść z kryzysu, czy choroby. Nie macie pojęcia jak Jemu było czasami trudno przeskoczyć bariery wczesnej Władzy. On to robił i pomagał niczego się nie bał. Mało było takich pracowników, którym nie "załatwił" mieszkania jak potrzebował. My pracownicy Naszego Dyrektora Henryka Kinastowskiego protestujemy i nie zgadzamy się z odebrania nazwy jego imienia. Nas mieszkańców Kalisza jest jeszcze dużo, którzy Naszemu Dyrektorowi dużo zawdzięczamy, a jeszcze więcej jest rodzin dzięki któremu tu żyją i pamiętają od swoich bliski komu to zawdzięcza ją. Wara od im. Henryka Kinastowskiego – pisze Ryszard Szczepański.
Kaliszanin apeluje też do lokalnej posłanki o pomoc.
- Zachęcam panią Poseł Karolinę Pawliczak o pomoc w przywróceniu nazwy ul. Henryka Kinastowskiego na osiedlu Dobrzec, którą w sposób podły i niegodny, dzięki Panu Radnemu Grodzinskiemu i spółce zostaliśmy pozbawieni – pisze Szczepański.

Kinastowski ze swoimi współpracownikami, 1951 rok
Posłanka Pawliczak politycznie wywodzi się z SLD, partii w której osób z peerelowską przeszłością było wiele. Ponadto wszyscy obecni posłowie pracują pod kierownictwem marszałka Sejmu, Włodzimierza Czarzastego, który należał do PZPR. W Sejmie więc powinna znaleźć się odpowiednia wrażliwość na skomplikowane powojenne historie.
A skomplikowaną historię Kinastowskiego wspomina też Grażyna Schlender, dyrektor Archiwum Państwowego w Kaliszu. W archiwach gromadzonych przez APK są zapiski o Kinastowskim, które pokazują jeszcze inną stronę medalu relacji budowniczego Kalisza z władzami komunistycznymi.
- Inżynier Henryk Kinastowski współpracował w l. 40. z opozycyjnym antykomunistycznym zgrupowaniem Wielkopolska Samodzielna Grupa Ochotnicza "Warta". Z tego powodu był inwigilowany przez UB, podobnie jak pierwszy powojenny starosta kaliski Stanisław Karpała – informuje dyrektor Archiwum Państwowego.
Wzmianka o Kinastowskim i jego współpracy z grupami niepodległościowymi, antykomunistycznymi znajduje się m.in. w publikacji pt. "Konspiracja antykomunistyczna w Wielkopolsce południowo-wschodniej w latach 1945-1956". Kinastowski wymieniany tam jest wśród grupy kilkudziesięciu osób, które były na celowniku komunistycznego Urzędu Bezpieczeństwa.
- UB już w latach 40. sporządziło listę 24 osób, prominentnych obywateli Kalisza podejrzewanych o związki z „Wartą”, a nawet o przynależność do organizacji. Na liście tej znaleźli się m.in. przedwojenny mjr Józef Nowak z 25. PAL, który brał udział w kampanii wrześniowej, 159 Tamże, sygn. 003/357, Sprawa obiektowa kryptonim „Merkur”..., dz. cyt., Raport z kontroli pracy informatora ps. „Biegacz” z 26 V 1951 r., s. 52. 160 Tamże, Raport z kontroli pracy informatora ps. „Erwin” z 26 V 1951 r., s. 51. 62 Inspektorat Kaliski kryptonim „Nowy Tomyśl” G. Schlender Henryk Kinastowski, o którym później mawiano, że zbudował pół Kalisza oraz starosta kaliski Stanisław Karpała, podejrzewany przez UB o „występki antypaństwowe” – czytamy w opracowaniu historycznym.
Maciej Garbowicz, architekt, podróżnik, członek Komisji Pamięci Historycznej Miasta Kalisza przypomina jeszcze wcześniejszą historię Henryka Kinastowskiego.
- Należy pamiętać, że mamy do czynienia z oficerem Wojska Polskiego z okresu II Rzeczypospolitej, a o tym nikt nie mówi!!! Do tego kawalerem orderu wojennego Virtuti Militari otrzymanego za odwagę w walkach na bagnety z niemieckich najeźdźcą we wrześniu 1939 roku. Odznaczenie to zostało przyznane na pisemny wniosek dowódcy 29 Pułku Strzelców Kaniowskich płk. Floriana Gryla za wykazane męstwo w bitwie nad Bzurą! - pisze Garbowicz.
Henryk Kinastowski w czasie II wojny światowej, podczas kampanii wrześniowej dostał się do niemieckiej niewoli. Po wojnie został prezesem Spółdzielni Budowlanej Wolność w Kaliszu. Nadzorował on budowę zakładów pracy w Kaliszu, szkół, szpitali, odpowiadał za budowę Osiedla Dobrzec, Kaliniec, Serbinów i Widok, Dom Technika „NOT”, obiekty produkcyjne „Metalplastu” czy Hotel „Prosna”. Kinastowski był uhonorowany Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari oraz krzyżami: Komandorskim, Oficerskim i Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
PRZECZYTAJ TAKŻE:






























Napisz komentarz
Komentarze