Reklama
wtorek, 8 września 2026 17:19
Reklama
Reklama
Reklama

„Malowane Kwiaty” – podsumowanie mistrzowskich warsztatów z Mirosławą Piechowicz ZDJĘCIA

Międzypokoleniowe przekazanie tradycji malowania tkanin oraz zapoznanie z techniką malowania pięknych kwiatów – to główne cele projektu realizowanego od maja do października w Kaliszu. Wiedzą swoją podczas warsztatów dzieliła się Mirosława Piechowicz, wieloletnia pracownica Działu Malarni kaliskiej Spółdzielni Rękodzieła Artystycznego.
„Malowane Kwiaty” – podsumowanie mistrzowskich warsztatów z Mirosławą Piechowicz ZDJĘCIA

Wielu kaliszan zapewne pamięta sklep Cepelii, który jeszcze do 2012 roku funkcjonował na Głównym Rynku w Kaliszu. Można było tam zakupić wyroby rękodzielnicze Kaliskiej Spółdzielni Rękodzieła Artystycznego. Spółdzielnia powstała w 1950 roku poprzez włączenie w jej struktury sześciu zakładów rzemieślniczych, związanych z przemysłem tekstylnym. Przez kilkadziesiąt lat jej istnienia produkowano tam tiul bawełniany, haft i koronki maszynowe, tkaniny wełniane tkane na krosnach. Była też ręcznie malowana ceramika i porcelana, a także najbardziej charakterystyczne malowane obrusy oraz tkaniny bawełniane i jedwabne.

Główna siedziba Cepelii mieściła się przy ulicy Dobrzeckiej 7, a poszczególne pracownie przy ul. Dobrzeckiej 69-79, ul. Harcerskiej 10, ul. Górnośląskiej 9, a także w pobliskim Opatówku przy ul. Kościelnej 2. Na kaliskim Rynku Głównym działał sklep Cepelii, w którym można było kupić również wyroby kaliskiej spółdzielni. Spółdzielnia przestała istnieć w 1995 r., a sklep zlikwidowano z powodu jego nierentowności w 2012 r. Tym samym zakończyła się kilkudziesięcioletnia historia miejsca, w którym pracowało kilkaset osób, dzięki pracy których wyroby z Kalisza trafiały do sklepów na terenie całego kraju, a także poza jego granice.

W spółdzielni, w Dziale Malarni, przez 28 lat pracowała kaliszanka Mirosława Piechowicz. - Poproszono mnie, żebym pokazała, jak malowało się lata temu w naszej Spółdzielni Artystyczno-Ludowej. W malarni znalazłam się niby przypadkiem, bo plany były nieco inne, miałam iść na studia do Poznania, jednak los pokierował moim życiem trochę inaczej – mówi Mirosława Piechowicz.

Jak wspomina pracę w Dziale Malarni kaliskiej Cepelii? - W Malarni nie pracowało aż tak wiele osób, były dwie zmiany 5-, 6-osobowe. Byłyśmy bardzo zżyte. Malarnia mieściła się wówczas przy ulicy Harcerskiej, a później przy ulicy Dobrzeckiej. Pracowałam w Cepelii do czasu rozwiązania spółdzielni – opowiada Mirosława Piechowicz. – Wszystkie uczestniczki projektu poznały tajniki malowania, bo to nie jest takie typowe malowanie, to malowanie gruszkami i pisakami, bo artyzm trzeba mieć w sobie, a technikę trzeba opanować – dodaje pani Mirosława. - W Cepelii malowało się ręcznie tkaniny, obrusy, bieżniki, spódnice i jedwabne kupony sukienkowe. Takie warsztaty dla mnie to sentymentalny powrót do tamtych lat.

W projekcie „Malowane Kwiaty. Mistrzowskie warsztaty z Mirosławą Piechowicz z Kalisza” wzięło udział 10 osób, które zgłosiły się do otwartego naboru. Uczestniczki zainteresowane były kontynuowaniem tradycji twórczej kaliskiej Cepelii. Zajęcia trwały od maja do października b.r. - Bardzo lubię takie wyzwania i rękodzieło. To było 10 spotkań, około 10 osób w zespole. Jeden warsztat trwał około 5 godzin, bo praktyka wymaga czasu – mówi Marta Krzywda, jedna z uczestniczek warsztatów. – Pani Mirosława dzieliła się z nami wiedzą i techniką. Ja bardziej uwierzyłam w moje siły i możliwości, poznałam kilka ciekawych technik malowania, nie sądziłam, że zwykłe rozwodnione akryle mogą robić takie cuda. Przede wszystkim jednak poznałam kilka wspaniałych, pozytywnie zakręconych osób – dodaje Marta Krzywda.

Podejmowane przez Muzeum Okręgowe Ziemi Kaliskiej inicjatywy, takie jak np. organizacja w 2018 r. wystawy pt. „Twórcy ˗ Wytwórcy ˗ Przetwórcy. Z dziejów kaliskiej Cepelii”, mają na celu przywrócenie pamięci nie tyle o samej spółdzielni, ale o ludziach, którzy przez lata do niej należeli i dzięki swoim umiejętnościom budowali historię polskiego wzornictwa.

Projekt „Malowane kwiaty. Mistrzowskie warsztaty z Mirosławą Piechowicz z Kalisza” jest współfinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, w ramach programu „Kultura ludowa i tradycyjna 2019”.

Karolina Bazan, fot. autor


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 29°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1010 hPa
Wiatr: 11 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: życie Treść komentarza: Gdyby dzieci były dopilnowane, nie trzeba by było ich ratować. Przykre, może dotkliwe, ale prawdziwe. Data dodania komentarza: 8.09.2026, 16:40 Źródło komentarza: „Nie widział ich”. Prokuratura i mieszkańcy o tragedii przy szkole Autor komentarza: NN Treść komentarza: A jak nowy dywanik położyli od Pruszkowa do Piotrowa to już po chwili poprawiali i to nie jeden raz. Data dodania komentarza: 8.09.2026, 16:36 Źródło komentarza: 𝐏𝐎𝐖𝐈𝐀𝐓: Niedawno ją przebudowywali, teraz będą naprawiać... Kierowców 𝐙𝐍𝐎𝐖𝐔 czekają objazdy Autor komentarza: Xxx Treść komentarza: Spokojnie ,Zapłacimy 😉 Data dodania komentarza: 8.09.2026, 16:13 Źródło komentarza: 𝐏𝐎𝐖𝐈𝐀𝐓: Niedawno ją przebudowywali, teraz będą naprawiać... Kierowców 𝐙𝐍𝐎𝐖𝐔 czekają objazdy Autor komentarza: efka Treść komentarza: PAMIĘTAMY JESZCZE JAK TO W KOMUNIE W POLSCE , ZAKŁADY PRACY PEŁNA PARĄ , PRODUKOWAŁY DLA NIEMCÓW I RUSKICH , PRAWIE WSZYSTKO . POLAXY MIELI PRACĘ , ALE ZAROBKI MARNE , A KOMUCHY NA STOŁKACH KAZAŁY SIĘ POILAKOM CIESZYĆ , ŻE MAJĄ PRACĘ . NIEMCY I RUSKIE WSZYSTKIEGO MIELI PEŁNO , ZA TO W POLSKICH SKLEPACH BYŁY PUSTKI --DOSŁOWNIE NIC NIE BYŁO . A KARTKI NA ŻYWNOŚC TO CO TO BYŁO --KOMUCHY !!!! . NAWET PIELUCHY DLA DZIECI BYŁY NA KARTKI . TERAZ , TO NIE ŻADNA DEMOKRACJA ---TO KOMUNA WRAXCA XCAŁĄ GĘBĄ . ----POLACY ----WON Z KOMUNA !!!!!!!!!!!!!!! Data dodania komentarza: 8.09.2026, 16:06 Źródło komentarza: Niemieckie silniki z Kalisza! Nowy kontrakt dla tego zakładu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama