Reklama
środa, 1 kwietnia 2026 11:00
Reklama
Reklama
Reklama

Zabić kazały mu „głosy”. Adrian S. kupił nóż tuż przed zbrodnią WIDEO

- To mógł być każdy z nas – ta myśl przewija się w głowach pracowników kaliskiego PKS-u. Po bestialskim i zupełnie niezrozumiałym zabójstwie ich 59-letniego kolegi, pana Krzysztofa, wszyscy są w szoku. Zbrodnia wstrząsnęła całym Kaliszem. 26-letni Adrian S. rzucił się na odśnieżającego chodnik mężczyznę i zadawał mu ciosy dużym nożem w plecy. Gdy przerażeni pasażerowie uciekali w popłochu, na pomoc panu Krzysztofowi ruszyło dwóch pracowników Kaliskiego Przedsiębiorstwa Transportowego. Gdyby nie oni, być może szaleniec zaatakowałby kolejną osobę. Dziś Adrian S. przyznał się do winy. Śledczym tłumaczy, że zabić kazały mu „głosy”.
Zabić kazały mu „głosy”. Adrian S. kupił nóż tuż przed zbrodnią WIDEO

Dziś w miejscu, gdzie doszło do tragedii, stoją znicze, leżą kwiaty. Nikt nie może pojąć tego, co stało się tutaj w poniedziałek. Jeszcze wczoraj pan Krzysztof był wśród nich. Na dworcu PKS pracował dopiero od pół roku, ale przez ten czas dał się poznać innym pracownikom jako sympatyczny, uczynny człowiek. Od niedawna szczęśliwy dziadek - urodziła mu się wnuczka.

Komandoski nóż wbijał z zimną krwią

Do tragedii doszło w poniedziałek, około godziny 11:30. 59-letni Krzysztof, pracownik firmy zewnętrznej odpowiadał za porządek na terenie dworca PKS. Był ochroniarzem, zajmował się utrzymaniem czystości. Mężczyzna odśnieżał chodnik. Najprawdopodobniej w tym czasie jego morderca, Adrian S. błąkał się po Galerii Amber. - Byłam w galerii i w jednym ze sklepów chodził facet. Po wyjściu ze sklepu mówił coś o nożu, że najchętniej by pozabijał. Ale od razu wyszedł. Może to on skoro obok jest dworzec… – pisze w jednym z komentarzy pod naszym wczorajszym artykułem czytelniczka.

26-letni kaliszanin, Adrian S. zaszedł swoją ofiarę od tyłu i zadał jej ciosy dużym nożem w plecy. Wszystko działo się na oczach pasażerów. Maria, pracownica PKS-u słyszała krzyki: Pomocy! Ratunku! - On na nim siedział i go dźgał jeszcze. Patrzę – kto tam leży? Myślę, Krzychu miał dyżur. I to wszystko. Moment, sekunda. Chwilę wcześniej wyszłam, by wyrzucić ogryzki od jabłka. To przecież mogłam być ja – mówi nam Maria.

Z pomocą panu Krzysztofowi ruszyło dwóch pracowników technicznych KPT. 64-letni Jan i 36-letni Kamil. To ten starszy bez wahania rzucił się na napastnika i odciągnął go od poważnie już rannego pana Krzysztofa. Gdyby nie oni, nie wiadomo co lub kto zatrzymałoby zabójcę. Natychmiast wezwano służby. Do czasu przyjazdu pogotowia jedną z osób, które ratowały pana Krzysztofa, była Marzena. - Przybiegł po mnie kierowca, mówił, że doszło do jakieś skaleczenia. Pobiegłam szybko z bandażem. To jest nie do opisania, co przeżyliśmy. Pan na naszych oczach odchodził, a ten, który to zrobił, siedział obok niego. Żadnej reakcji. Nawet się nie ruszył. Ja siedziałam przy nim, zanim przyjechało pogotowie. To jest nie do opisania. Był jeszcze przytomny. Cały czas mówił, że nie może oddychać, że jest mu słabo. Myśleliśmy, że go uratują… Jak sanitariusze odwrócili pana Krzysztofa, to krew się lała strumieniem. To była potężna rana. Nóż był bardzo duży, z takich komandoskich. Napastnik sobie siedział i nie okazywał żadnych uczuć. Bez żadnej reakcji. Na pewno był pod wpływem jakiś narkotyków albo dopalaczy, bo to co zrobił, nie mieści się w głowie, żeby podejść do człowieka i z zimną krwią go zaatakować. To mogło spotkać każdego, kto był w tym czasie na dworcu, każdego z nas – mówi poruszona Marzena.

Zespół Ratownictwa Medycznego reanimował Krzysztofa trzykrotnie. Niestety nie udało się go uratować. Obrażenia były zbyt rozległe.

„Z góry coś mu mówiło, że musi kogoś zabić”. Adrian S. przyznał się do winy

26-letni Adrian S. po obezwładnieniu przez pracowników KPT siedział spokojnie i patrzył jak jego ofiara walczy o życie. -Skruchy nie dawał. Po tym co zrobił, był spokojny. On był ponoć po dopalaczach, bo mówił w samochodzie policyjnym, że z góry mu coś mówiło, że musi kogoś zabić – mówi Maria.

We wtorek napastnik został przesłuchany przez prokuratora. -  Prokurator Rejonowy w Kaliszu przesłuchał w charakterze podejrzanego tę osobę. Podejrzany jest o czyn z artykułu 148 KK p.1, czyli zabójstwo. W toku przesłuchania podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu. Wskazał okoliczności tego zdarzenia. Prokuratura zleciła przeprowadzenie badania przez biegłych psychiatrów. Mężczyzna nie wskazywał motywów. Wskazywał na głosy, które słyszał. Narzędziem zbrodni był nóż zakupiony bezpośrednio przed zdarzeniem. Wniosek o areszt będzie sformułowany po uzyskaniu dwóch opinii: wyników sekcji zwłok i wstępnej oceny badań biegłych psychiatrów - przekazuje nam Maciej Meler, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że 26-latek leczył się psychiatrycznie. Adrianowi S. grozi teraz od 8 do 15 lat, 25 lat więzienia lub dożywocie.

Żałobne wstążki na autobusach, zbiórka dla rodziny

Krzysztof za cztery miesiące obchodziłby 60-te urodziny. Zostawił żonę, dwóch synów, wnuczkę, z której tak się cieszył. Pracownicy spółek transportowych: PKS, KLA i KPT sami wyszli z inicjatywą, by zorganizować dla rodziny zbiórkę pieniędzy. – Ten pomysł wyszedł od załogi i na pewno będziemy chcieli go zrealizować. Jak najszybciej wypełnimy wszelkie formalności w tej kwestii. Na pewno nie zostawimy rodziny pana Krzysztofa bez pomocy finansowej i bez wsparcia – mówi Mariusz Wdowczyk, prezes Kaliskiego Przedsiębiorstwa Transportowego.

Szczegóły zbiórki będą znane w najbliższych dniach. Najprawdopodobniej dołączyć się do niej będą mogli wszyscy kaliszanie.

Agnieszka Gierz, fot. autor, wideo: Magazyn Miejski


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
pochmurnie

Temperatura: 6°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1025 hPa
Wiatr: 13 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: plTreść komentarza: Wystarczy wejść do pierwszej lepszej Biedronki i można takich kwiatków znaleźć dziesiątki . Ceny produktów metr dalej od produktu , ceny za produkty na najwyższych półkach do których nie dosięgniemy zasłonięte produktami itp.Data dodania komentarza: 1.04.2026, 05:46Źródło komentarza: Tak nas robią na cenach. Klienci nie wiedzieli, ile zapłacąAutor komentarza: Robert KubicaTreść komentarza: Cały dzisiejszy WORD do wymiany kadry!!! Oblewają na egzaminach wszystkich za byle co, za najechanie na linie, za zbyt długą jazdę lewym pasem itp. Z egzaminem z umiejętności jazdy i przepisów nie ma ta instytucją nic wspólnego. Kursanci po kilka razy podchodzą do testów i po kilkanaście razy do egzaminów z jazdy. Oblewają byle by tylko kursant opłacił kolejny egzamin. I podpowiem jeszcze mały myk, nie wolno opłacać razem na jeden termin i godzinę obu egzaminów na raz, ponieważ jak nie zdacie testów to opłacony egzamin z jazdy na ten dzień przepada i trzeba płacić na nowo, a to jest 230 zł za sama jazdę więc szkoda tracić. Trzeba wybierać i opłacać dwa terminy.Data dodania komentarza: 1.04.2026, 05:42Źródło komentarza: Koniec „jazdy na tyczki”. Z egzaminu znika plac manewrowy?Autor komentarza: "Z"Treść komentarza: Mogli zabrać swoich ziomków do domu. Tam u nich nic się nie dzieje mogą i powinni wracać i to szybko.Data dodania komentarza: 31.03.2026, 23:45Źródło komentarza: Gigantyczny samolot nad Kaliszem. „Historyczny moment”Autor komentarza: PiwoniczaninTreść komentarza: Zdawałem na początku 1977 roku według starego systemu : egzamin ustny + jazda po mieście . Nie było żadnego placu . Egzamin odbywał się w budynku parafii św. Gotarda , bo tam mieścił się LOK. Tam placu żadnego nie było . W trakcie egzaminu m. in. parkowałem pod Komendą Wojewódzką MO przy Kordeckiego . Nie był to łatwy samochód : stary Żuk z biegami przy kierownicy i sprzęgłem zużytym do granic wytrzymałości. Spowodowanych wypadków : zero. To nie kursy na prawo jazdy i egzaminy kształtują bezpieczeństwo na drogach . Najważniejsze jest przestrzeganie przepisów , trzeźwość i zdrowy rozsądek . Co z tego , że ktoś zda idealnie test , plac , ronda , przepuszczania pieszych , parkowania przodem i tyłem , ruszania pod górkę itd. skoro zaraz po otrzymaniu prawka zachowuje się na drodze jak pijany zając albo agresywny kibol.Data dodania komentarza: 31.03.2026, 21:25Źródło komentarza: Koniec „jazdy na tyczki”. Z egzaminu znika plac manewrowy?
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama