Reklama
niedziela, 5 lipca 2026 12:14
Reklama
Reklama
Reklama

Krzyk, którego nikt nie słucha.Wbrew rodzinom ruszają ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej

Strach, bezsilność i zmęczenie – to słowa, które być może w części potrafią oddać to, co czuje Izabela Musielak, córka Gabrieli Zych, wieloletniej prezes Rodziny Katyńskiej w Kaliszu i jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej. Jak mówi boi się przychodzić na cmentarz, bo nie wie, czy zastania grób mamy w całości, czy być może bez trumny. Jedyne o czym marzy to móc zakończyć okres żałoby, a to uniemożliwia jej polityczna żonglerka tragedią sprzed 6 lat. 14 listopada ruszają ekshumacje osób, które straciły życie w katastrofie Tupolewa. Procedura przeprowadzona zostanie również w Kaliszu.
Krzyk, którego nikt nie słucha.Wbrew rodzinom ruszają ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej

Decyzja zapadła. Ciała 83 ofiar katastrofy rządowego Tupolewa zostaną ekshumowane. Procedura nie będzie dotyczyć osób, które zostały skremowane lub przebadane w minionych latach. Pierwsze wydobycie zwłok zaplanowano na poniedziałek, 14 listopada. Prokurator najpierw zbada szczątki pary prezydenckiej, która spoczywa w krypcie na Wawelu. Do końca roku będzie przeprowadzonych 10 ekshumacji. Bez względu na to, czy rodziny się na to zgadzają, czy też nie. Przeciwna temu jest m.in. Izabela Musielak, córka spoczywającej na cmentarzu rypinkowskim w Kaliszu Gabrieli Zych. Bliscy wieloletniej prezes Rodziny Katyńskiej zostali poinformowani o planowanej ekshumacji. I na tym koniec. - W dzisiejszych czasach trzeba się z tym liczyć. Nikt z nami, rodzinami ofiar nie konsultuje, jak będzie wszystko przebiegać. Ludzie nam współczują. Od rodziny, od znajomych dostajemy wyrazy współczucia, że czeka nas coś takiego – mówi portalowi faktykaliskie.pl Izabela Musielak.

Brzoza, o którą zahaczył Tupolew. Zdjęcie z prywatnego archiwum Izabeli Musielak.

Ekshumacje można przeprowadzać od 16 października do 15 kwietnia. Najczęściej o świcie, gdy na cmentarzu nie ma ludzi. Izabela Musielak nie wie, czy pewnego dnia nie zastanie rozkopanego grobu swojej matki. - Nie wiem. Wiem, że ja osobiście chciałabym być obecna, kiedy będą wyciągali trumnę mojej mamy. Czy to się odbędzie w odpowiedni sposób? Jak zostanie potraktowane ciało mojej mamy, ale czy zostanę o tym poinformowana? Czy będzie mi dane w tym uczestniczyć? Tego nie wiem. Do kwietnia będziemy żyli jak bąble na wodzie. Będę przychodzić na cmentarz i zastanawiać się, czy grób jest  otwarty czy jeszcze zamknięty - mówi.

W tym roku 30 ekshumacji w Kaliszu

Ekshumacje to nic nadzwyczajnego. Jednak te robione są zwykle na wniosek bliskich osób zmarłych. Tych, którzy chcą przenieść szczątki do innego grobu np. ze względu na przeprowadzkę albo chcą, by wszyscy zmarli spoczęli w jednej mogile. Powiatowa Stacja Sanitarno – Epidemiologiczna w Kaliszu w tym roku wydała ponad 80 zezwoleń na ekshumacje. Odbyło się około 30. W każdej uczestniczy ktoś z Sanepidu. I najczęściej bliscy. -  Taka trumna musi być wydobyta z uwzględnieniem szczególnych warunków – wyjaśnia Anna Napierała, p.o. Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Kaliszu. – Musi być wydobyta na odpowiednie maty, które później są utylizowane, jeżeli są to maty jednorazowego użytku, albo zdezynfekowane. Oczywiście wszystko to musi też polegać na tym, żeby tych szczątków nie zbezcześcić.  

Córka Gabrieli Zych obawia się, że pewnego dnia zastanie rozkopany grób matki

Jeśli ekshumacja odbywa się na wniosek prokuratora bądź sądu, procedury wydobycia zwłok muszą zostać zachowane. Jednak w tym przypadku przedstawiciel Sanepidu nie musi uczestniczyć. Nie musi być nawet informowany o działaniach śledczych. Takie procedury odbywają się jednak bardzo rzadko.

Kaliszanka o ekshumacji brata: Uczucie jest okrutne

Jedną z osób, która uczestniczyła w wydobyciu zwłok bliskiej osoby jest Agnieszka Jabłońska. 12 lat temu w tragicznych okolicznościach zginął jej brat. W czasie śledztwa stwierdzono, że to był to nieszczęśliwy wypadek. Dzień po pogrzebie rodzina Artura otrzymała informację, że ten został zamordowany. - My nie byliśmy pewni śmierci naszej bliskiej osoby, więc podjęliśmy decyzję o ekshumacji, ale i tak trudno opisać uczucia, które wtedy mi towarzyszyły – przypomina sobie Agnieszka Jabłońska. - Przeżyliśmy jego śmierć, pochowaliśmy bliską osobę, pożegnaliśmy go i po kilku miesiącach Artur znowu jest wyjmowany z mogiły i wiemy, że musimy go znowu pożegnać, bo to nie jest tak, że zostanie przywieziony z zakładu patomorfologii i wpuszczony do grobu bez naszej obecności. To jest konieczność po raz drugi przeżywanie tego samego, co się wydarzyło kilka miesięcy wcześniej.  Uczucie jest okrutne. Nawet po latach sprawia ból. Dlatego w ogóle nie rozumiem, dlaczego nikt tych ludzi nie słucha, tych, którzy nie chcą ponownego rozdrapywania ran.  Jeśli mowa o dopasowywaniu szczątków, sprawdzeniu, czy w danej trumnie leży osoba, której nazwisko jest na grobie to chyba w przypadku tej katastrofy jest niemożliwe – mówi z własnego doświadczenia.

Wrak samolotu

Kilka godzin po wydobyciu trumny okazało się, że Artur Jabłoński został pochowany bez głowy i części kończyn górnych. To rozpoczęło kolejne dochodzenie i poszukiwania części jego ciała. Jednak samo badanie w Zakładzie Medycyny Sądowej trwało zaledwie dobę. Już drugiego dnia odbyło się drugie pożegnanie mężczyzny. Kilka miesięcy później znalazła się jego czaszka. Wtedy rodzina była zmuszona do kolejnego pochówku. – Ekshumacje ofiar katastrofy będą robione etapami. Czy one też, jeśli ta machina ma na celu dokładne dopasowanie wszystkich części ciała do odpowiednich osób, będą narażone na wielokrotne chowanie kolejnych fragmentów szczątek? Tak może się zdarzyć – dodaje Jabłońska.

Niech ci ludzie leżą spokojnie

Zakończenia żałoby chce także córka Gabrieli Zych. Chce móc przychodzić na cmentarz bez emocji, które towarzyszą katastrofie. - Dla mnie była to katastrofa. Zbitek nieszczęśliwych wypadków, złych decyzji niektórych ludzi. Czy moja mama wstanie z grobu po tej ekshumacji? – pyta i od razu odpowiada: - Nie. Ja już bym chciała, żeby wreszcie dano nam spokój. Żebym mogła spokojnie przyjść na grób mojej mamy, pomodlić się i nie zastanawiać, czy następnym razem jak przyjdę ten grób będzie nadal jej grobem.   

 

Gabriela Zych jest jedną z ofiar katastrofy smoleńskiej. Leciała do Katynia na grób swojego teścia zamordowanego przez NKWD.

O tym, że zmarli zasługują na spokój mówią także osoby, które mają swoich bliskich na tym samym cmentarzu, na którym spoczęła 6 lat temu Gabriela Zych. I na którym symboliczny grób ma jej teść Stefan Zych, który został zamordowany w Katyniu i na którego grób 10 kwietnia 2010 roku leciała. Po latach dbania o to, by pamięć o zbrodniach NKWD na polskich oficerach nie została zapomniana, chciała zapalić lampkę na jego prawdziwej mogile. - 6 lat minęło. Niech ci ludzie leżą spokojnie. Czy przy takiej katastrofie można dojść, czyja to ręka, czyja noga? – pyta jedna z kobiet, która przyszła zapalić lampkę na grobie swoich krewnych. I już znacznie ostrzej dodaje: - To trzeba być trochę poukładanym, a nie nienormalnym. A zresztą jego sumienie dręczy - mówi o Jarosławie Kaczyńskim - bo on wysłał brata na śmierć. A czemu nie chce przekazać ostatniej rozmowy przez komórkę z bratem? Dlaczego? Bo dobrze wie, że go wysłał na śmierć. Rodzina stresy przeżyła, żałoby przeżyła. I po co po 6 latach odgrzebywać? Bo on jest przy władzy i swoją władzę pokazuje.

Towarzysząca jej koleżanka ma podobne zdanie. Uważa, że trzeba uszanować wolę i uczucia rodzin.  -  Gdyby chcieli bez mojej zgody wyciągnąć trumnę mojego męża to bym położyła się na grobie albo bym wzięła jakąś siekierę. I nawet gdyby to był ktoś z prokuratury to bym mu łeb rozwaliła. Nie dałabym ruszać – mówi zbulwersowana. 

„Tam w trumnie jest zupa”

Izabela Musielak nie wierzy w zamach. Uważa, że ekshumacje, jeśli zostaną przeprowadzone zgodnie z przepisami i według światowych standardów, nie przyniosą żadnych nowości. - Jaką prawdę możemy poznać po 6 latach? Tam  w tym trumnach jest zupa. Tyle zostało z naszych bliskich. Oni są w hermetycznie zaspawanych trumnach. Bez dostępu powietrza. W piśmie było ujęte, że ekshumacje mają pozwolić dopasować obrażenia na ciałach ofiar do tego, w którym miejscu samolotu siedzieli. Po 6 latach? Nie jestem ekspertem w tej sprawie, ale jestem katoliczką i dla mnie jest to bezczeszczenie zwłok mojej mamy – kończy.

I ma nadzieję, że jej głos, nieme wołanie o uszanowanie uczuć i prawa do przezywania śmierci mamy zostaną uszanowane. Chociaż mówi, że tego się raczej nie spodziewa, bo najbliższa jej osoba stała się jedną z kilkudziesięciu marionetek w politycznej grze.

Agnieszka Walczak, zdjęcia autor, arch.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 18°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1013 hPa
Wiatr: 22 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Hetero :) Treść komentarza: Tak pięknie opisane wydarzenia agresji na osoby związane z tym środowiskiem, ale kompletna manipulacja. "Do obu ataków doszło w Ostrowie Wielkopolskim i w Śremie" no niestety nie, do jednego doszło w Ostrowie i do jednego doszło w Śremie. Do obu doszło w Wielkopolsce jak juz :) ale narracja nienawiści i przeogromne krzywdy zbudowana niczym za prlu. Jednocześnie te same osoby skupiają sie wokół plakatu w centralnej części wydarzenia, który jawnie nawołuje do przemocy, hasło duma i gniew? Jaki gniew? Gniew w otoczeniu płomieni? Nienaturalnie wydłużona ręka postaci zakończona tryzubem z płomieni? Co to ma być? Gdzie jest prokuratura? Co do jednego sie zgadałam w 100% państwo i wladza nie działa:) P.s. Ile jest Sióstr Nieustającej Przyjemności? I czy opiekują sie w większym gronie np. 3-4-5 osobowym jednym mężczyzną hetero przez weekend? ;)) Data dodania komentarza: 5.07.2026, 10:06 Źródło komentarza: O prawach, żądaniach i ataku na działacza "Razem". Za nami Piknik Równości w Kaliszu {ZDJĘCIA} Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Mam nadzieję, że mieszkańcy osiedla Dobrzec zbiorą podpisy pod przeniesieniem tego eventu w inne miejsce. Do w pół do pierwszej konferansjer darł ryja do mikrofonu (inaczej się tego nie da nazwać) anonsując każdego biegacza kończącego bieg. Muzyka nawalała, głośne basy temu towarzyszyły. I teraz uwaga: to wszystko dla kilkudziesięciu osób (nie licząc biegaczy), bliskich/znajomych biegaczy bo tyle ludzi kręciło się wokół tego eventu pod halą Arena. To jest jakiś absurd, żeby organizować taki event dla 1100 osób (1000 biegaczy i 100 ich znajomych łącznie z obsługą) w sypialni Kalisza, w sobotę, uniemożliwiając ludziom dojazd do domu a starszym osobom odpoczynek. I nie trafiają do mnie argumenty, że to jest raz w roku. Zróbcie start pod Decatlhlon i biegnijcie sobie gdzieś w stronę majkowa, po wojska polskiego itd, a nie na największym osiedlu mieszkaniowym w Kaliszu. Data dodania komentarza: 5.07.2026, 08:54 Źródło komentarza: Uwaga kierowcy! Dziś wieczorem duże utrudnienia w Kaliszu 𝐓𝐄 𝐔𝐋𝐈𝐂𝐄 𝐁Ę𝐃Ą 𝐙𝐀𝐌𝐊𝐍𝐈Ę𝐓𝐄 Autor komentarza: Krzysztof Treść komentarza: Czy nie można było zrobić tego biegu tak, żeby nie paraliżować miasta i utrudniać życia innym? Data dodania komentarza: 5.07.2026, 07:41 Źródło komentarza: Uwaga kierowcy! Dziś wieczorem duże utrudnienia w Kaliszu 𝐓𝐄 𝐔𝐋𝐈𝐂𝐄 𝐁Ę𝐃Ą 𝐙𝐀𝐌𝐊𝐍𝐈Ę𝐓𝐄 Autor komentarza: Maciej Treść komentarza: znając jegomościa to będzie ale fuszera :)))))))) Data dodania komentarza: 5.07.2026, 01:02 Źródło komentarza: Powstanie wielkie osiedle. Inwestorem znany biznesmen
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
belki rustykalne dekoracyjne maskownice NA WYMIAR imitacja drewna elastyczna deska elewacyjna maskow belki rustykalne dekoracyjne maskownice NA WYMIAR imitacja drewna elastyczna deska elewacyjna maskow BELKI RUSTYKALNE DEKORACYJNE MASKOWNICE NA WYMIAR IMITACJA DREWNA ELASTYCZNA DESKA ELEWACYJNA MASKOWNICA Belki i maskownice jak z litego prawdziwego drewna — a lekkie jak styropian. lekkie i łatwe w montażu lub na rdzeniu z blachy. Wykonujemy również dUUUże gabaryty belek !!! Robimy NA WYMIAR: każdy rozmiar, każdy kształt, ponad 50 wykończeń. względem max. długość 550 cm / max. szerokość, wysokość boków - to aż 50 cm I nie tylko belki — w ofercie fprojektu FULLDECOR także elastyczne deski elewacyjne lub dekoracyjne , maskownice drewnopodobne, profile, maskownice słupów, panele, sztukateria i elastyczne deski elewacje drewnopodobne. Maskownice drewnopodobne powlekane wzorami drewna 3d wykonujemy NA WYMIAR ze styropianu lub blachy w perfekcyjnych teksturach imitacji drewna 3D Masz pomysł albo gotowe wymiary? Napisz lub wyślij zdjęcie — wycena gratis Wejdź na naszą stronę www.fulldecor.pl i zamów za 3 zł zestaw naszych próbek (+ koszt wysyłki) - i przekonaj się na żywo o wysokiej jakości naszych spersonalizowanych produktów. tel. (+48) 609 868 195 https://fulldecor.pl/ Rustic Beams, Decorative CUSTOM-MADE Facade Covers, Wood Imitation, Flexible Facade Cover Beams and fascias look like solid real wood—and are as light as Styrofoam. Light and easy to install, or can be mounted on a sheet metal core. We also make beams in LARGE sizes!!! We make CUSTOM-MADE: any size, any shape, over 50 finishes. Maximum length is 550 cm / maximum width, side height is up to 50 cm. And not just beams—the FULLDECOR project also offers flexible facade or decorative boards, wood-effect fascias, profiles, column fascias, panels, moldings, and flexible wood-effect facade boards. Wood-effect fascias coated with 3D wood patterns are made CUSTOM-MADE from Styrofoam or sheet metal in perfect 3D faux wood textures. Have an idea or ready-made dimensions? Write or send a photo - free quote Visit our website www.fulldecor.pl and order a set of our samples for just 3 PLN (+ shipping) - and see for yourself the high quality of our personalized products.