Reklama
środa, 1 kwietnia 2026 09:04
Reklama
Reklama
Reklama

Zmarła ofiara pobicia przy al. Wojska Polskiego

Nie żyje 54-letni mężczyzna, który pod koniec kwietnia został pobity u zbiegu al. Wojska Polskiego i ul. Poznańskiej. Kaliszanin został zaatakowany przez 22-latka. Prawdopodobnie był przypadkową ofiarą młodego człowieka.
Zmarła ofiara pobicia przy al. Wojska Polskiego

Był wieczór. Z nieoficjalnych Informacji wynika, mężczyzna wracał z „Wieczorynki”. Wtedy został napadnięty.

Napastnik zadał mu cios, w wyniku którego 54-latek przewrócił się i uderzył głową o chodnik. Z raną tłuczoną głowy trafił na neurochirurgię. Zmarł 1,5 miesiąca później - w miniony czwartek, 16 czerwca.

Zaatakował bez powodu

Sprawcę pobicia, 22-letniego kaliszanina, policjanci zatrzymali kilka godzin po zdarzeniu. Okazało się, że 54-latek był przypadkową ofiarą młodego człowieka; mężczyźni nie znali się, a napastnik nie miał żadnego powodu, by zaatakować przechodnia. Usłyszał zarzut spowodowania uszczerbku na zdrowiu. – W czasie przesłuchania przyznał się do winy, wyraził żal, ale nie potrafił powiedzieć, dlaczego zaatakował mężczyznę – mówi portalowi faktykaliskie.pl Agata Kobiela – Kurczaba, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.

22-latek dostał dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Niewykluczone, że w związku ze śmiercią ofiary zmieniona zostanie kwalifikacja prawna czynu i sprawca usłyszy poważniejszy zarzut. O tym jednak prokuratura zdecyduje po przeprowadzeniu sekcji zwłok zmarłego. Na razie młody kaliszanin przebywa na wolności.

Drugie takie pobicie

W 2007 roku na Ogrodach, niedaleko miejsca opisanego zdarzenia, doszło do bardzo podobnego ataku na człowieka. 11 lipca 2007 roku 17-letni wówczas Artur G. razem z kolegami, tradycyjnie spotkali się w okolicach ulic Jabłkowskiego, Ogrodowej i al. Wojska Polskiego. Wspólnie pili alkohol. W pewnym momencie Artur G. zaczepił przypadkowego przechodnia i poprosił o papierosa, a gdy 40-latek odpowiedział, że nie pali, Artur G. zaczął go bić, a później skakać po swojej ofierze. Mężczyzna przeżył tylko dzięki mieszkance pobliskiego bloku, która poinformowała pogotowie, że na trawniku u zbiegu ul. Ogrodowej i al. Wojska Polskiego leży mężczyzna, który się nie porusza. Ofiara brutalnego napadu doznał wielu złamań m. in. szczęki, oczodołów, żuchwy, otwartego złamania nosa, stłuczenia mózgu i wodogłowia. Mężczyzna został częściowo sparaliżowany i już nigdy nie odzyskał pełnej sprawności.

30 godzin na wolności

Artur G. usłyszał wyrok 15 lat więzienia za usiłowanie zabójstwa. Sędzia, odczytując wyrok podkreślił, że oskarżony działał z premedytacją , a jego czyn świadczył o całkowitym zwyrodnieniu.

W ubiegłym roku Artur G. wyszedł na wolność na 30 godzin. Na przepustce towarzyszyła mu ekipa telewizji TTV, która realizowała materiał na temat wydarzeń, które zaprowadziły G. do więzienia. Skazany miał szansę, by po raz pierwszy spojrzeć w oczy swojej ofierze, której nigdy nie przeprosił za bezsensowny, brutalny atak.  Jak skończyła się ta historia? Reportaż TTV o tej bulwersującej sprawie znajdziecie TUTAJ

AW, MIK, fot. pixabay.pl


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
pochmurnie

Temperatura: 3°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1025 hPa
Wiatr: 10 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: plTreść komentarza: Wystarczy wejść do pierwszej lepszej Biedronki i można takich kwiatków znaleźć dziesiątki . Ceny produktów metr dalej od produktu , ceny za produkty na najwyższych półkach do których nie dosięgniemy zasłonięte produktami itp.Data dodania komentarza: 1.04.2026, 05:46Źródło komentarza: Tak nas robią na cenach. Klienci nie wiedzieli, ile zapłacąAutor komentarza: Robert KubicaTreść komentarza: Cały dzisiejszy WORD do wymiany kadry!!! Oblewają na egzaminach wszystkich za byle co, za najechanie na linie, za zbyt długą jazdę lewym pasem itp. Z egzaminem z umiejętności jazdy i przepisów nie ma ta instytucją nic wspólnego. Kursanci po kilka razy podchodzą do testów i po kilkanaście razy do egzaminów z jazdy. Oblewają byle by tylko kursant opłacił kolejny egzamin. I podpowiem jeszcze mały myk, nie wolno opłacać razem na jeden termin i godzinę obu egzaminów na raz, ponieważ jak nie zdacie testów to opłacony egzamin z jazdy na ten dzień przepada i trzeba płacić na nowo, a to jest 230 zł za sama jazdę więc szkoda tracić. Trzeba wybierać i opłacać dwa terminy.Data dodania komentarza: 1.04.2026, 05:42Źródło komentarza: Koniec „jazdy na tyczki”. Z egzaminu znika plac manewrowy?Autor komentarza: "Z"Treść komentarza: Mogli zabrać swoich ziomków do domu. Tam u nich nic się nie dzieje mogą i powinni wracać i to szybko.Data dodania komentarza: 31.03.2026, 23:45Źródło komentarza: Gigantyczny samolot nad Kaliszem. „Historyczny moment”Autor komentarza: PiwoniczaninTreść komentarza: Zdawałem na początku 1977 roku według starego systemu : egzamin ustny + jazda po mieście . Nie było żadnego placu . Egzamin odbywał się w budynku parafii św. Gotarda , bo tam mieścił się LOK. Tam placu żadnego nie było . W trakcie egzaminu m. in. parkowałem pod Komendą Wojewódzką MO przy Kordeckiego . Nie był to łatwy samochód : stary Żuk z biegami przy kierownicy i sprzęgłem zużytym do granic wytrzymałości. Spowodowanych wypadków : zero. To nie kursy na prawo jazdy i egzaminy kształtują bezpieczeństwo na drogach . Najważniejsze jest przestrzeganie przepisów , trzeźwość i zdrowy rozsądek . Co z tego , że ktoś zda idealnie test , plac , ronda , przepuszczania pieszych , parkowania przodem i tyłem , ruszania pod górkę itd. skoro zaraz po otrzymaniu prawka zachowuje się na drodze jak pijany zając albo agresywny kibol.Data dodania komentarza: 31.03.2026, 21:25Źródło komentarza: Koniec „jazdy na tyczki”. Z egzaminu znika plac manewrowy?
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama