Reklama
środa, 14 października 2026 19:04
Reklama
Reklama

Pożyczysz komuś auto, możesz zapłacić za jego wykroczenie. Rewolucja w mandatach z fotoradarów

Wskazanie osoby, która prowadziła samochód, może już nie wystarczyć. Jeśli kierowca nie potwierdzi tego i nie odpowie w sprawie mandatu, wysoką karę zapłaci właściciel auta.

Ministerstwo Infrastruktury chce radykalnie uszczelnić ten system.

Wskazany kierowca będzie musiał złożyć oświadczenie

Dziś po otrzymaniu zdjęcia z fotoradaru właściciel samochodu może wskazać osobę, której powierzył pojazd. W praktyce takie postępowania nie zawsze kończą się ukaraniem sprawcy. Resort infrastruktury chce więc zmienić zasady.

Według założeń projektu wskazany kierowca będzie musiał złożyć oświadczenie o przyjęciu albo odmowie przyjęcia mandatu. Jeżeli procedura nie zostanie skutecznie zakończona w przewidzianym terminie, konsekwencje finansowe mogą spaść na właściciela lub posiadacza pojazdu.

W praktyce może to wyglądać tak: właściciel pożycza samochód znajomemu. Ten przekracza prędkość i zostaje sfotografowany przez fotoradar. Właściciel zgodnie z prawdą podaje jego dane. Jeżeli jednak wskazana osoba nie złoży wymaganego oświadczenia, samo wskazanie kierowcy może nie wystarczyć do uwolnienia właściciela od odpowiedzialności finansowej.

Nawet 7500 złotych kary

A stawki przewidziane w projekcie są wysokie. Jak opisuje „Rzeczpospolita”, w przypadku przekroczenia prędkości administracyjna kara pieniężna nakładana na właściciela lub posiadacza auta ma wynosić od 1500 zł przy przekroczeniu do 30 km/h do nawet 7500 zł przy przekroczeniu o ponad 71 km/h.

Za przejazd na czerwonym świetle miałoby to być 3000 zł, a za niezastosowanie się do sygnalizacji na przejeździe kolejowym – 6000 zł.

Co ważne, nie byłby to mandat za wykroczenie, którego właściciel samochodu nie popełnił, ale kara administracyjna związana z niezakończeniem procedury pozwalającej ustalić i ukarać faktycznego sprawcę.

Ministerstwo tłumaczy, że obecny system jest zbyt łatwy do obchodzenia.

Setki tysięcy spraw bez kary

Skala problemu jest ogromna. Według danych przywołanych przez resort w 2023 roku urządzenia GITD zarejestrowały ponad 985 tys. naruszeń. W około 440 tys. przypadków, czyli blisko 45 proc., sprawcy uniknęli odpowiedzialności.

Ponad 330 tys. spraw się przedawniło. Kolejne problemy dotyczą m.in. samochodów zarejestrowanych za granicą.

W 2024 roku system zarejestrował już niemal 1,17 mln naruszeń.

Jednym ze sposobów na unikanie kary jest tzw. wskazywanie łańcuszkowe. Właściciel wskazuje osobę, której przekazał samochód, ta kolejną, a postępowanie ciągnie się do momentu przedawnienia. Zdarza się również wskazywanie osób mieszkających poza Polską.

Nowe przepisy mają te furtki zamknąć.

Wypożyczalnie alarmują: możemy płacić miliony

To, co ma ułatwić karanie kierowców, może jednak mocno uderzyć w firmy wynajmujące samochody.

W ich przypadku właścicielem lub posiadaczem tysięcy aut jest przedsiębiorstwo, podczas gdy za kierownicą codziennie siedzą inni klienci.

Firma może bez problemu ustalić, kto wynajął samochód w chwili wykonania zdjęcia. Nie ma jednak możliwości zmuszenia klienta – zwłaszcza po zakończeniu najmu – aby odpowiedział na korespondencję i złożył wymagane oświadczenie.

Prezes Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów Paweł Piórkowski zwraca uwagę, że przeciętna flota firmy z branży liczy około 3,6 tys. samochodów, a na przedsiębiorstwo przypada około 900 zapytań rocznie dotyczących wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary.

Według wyliczeń branży w skrajnym przypadku oznaczałoby to konieczność wyłożenia przez firmę około 2,7-3 mln zł. Dopiero później przedsiębiorca mógłby próbować odzyskać pieniądze od klientów.

Dla części firm – szczególnie działających na rynku najmu krótkoterminowego – takie obciążenie może oznaczać poważne problemy finansowe, a branża ostrzega nawet przed ryzykiem bankructw.

Kara będzie, punktów może nie być

Projekt ma jeszcze jeden kontrowersyjny element. Administracyjna kara nałożona na właściciela samochodu nie rozwiązuje automatycznie problemu punktów karnych faktycznego sprawcy.

Prof. Ryszard Stefański zwraca w „Rzeczpospolitej” uwagę, że może powstać system, w którym za wykroczenie zostanie zapłacona wysoka kara, ale osoba, która rzeczywiście prowadziła, nie otrzyma punktów.

Resort proponuje jednocześnie premiowanie kierowców, którzy szybko zakończą sprawę. Jeśli sprawca poda swoje dane elektronicznie, przyjmie mandat i zapłaci go w wymaganym terminie, grzywna ma być niższa o 25 proc.

Na razie jednak nowe zasady nie obowiązują. To projekt przygotowywany przez Ministerstwo Infrastruktury. Branża wynajmu i leasingu już jednak zabiega o jego zmianę. Stawką jest podstawowa zasada nowego systemu: czy właściciel samochodu powinien ponosić finansowe konsekwencje tylko dlatego, że osoba, której powierzył auto, nie odpowiada na wezwania urzędu.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama

Temperatura: 13°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1025 hPa
Wiatr: 16 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Reklama
Reklama
Reklama