Opróżnianie mieszkań – zanim wyrzucisz stare rzeczy, sprawdź ich wartość
Opróżniając mieszkanie zwykle działamy pod presją. Już zostało sprzedane, a na wydanie kluczy pozostały 2 tygodnie. Zamówiłeś ekipę przeprowadzkową, jednak koszty rosną wraz z liczbą przedmiotów, które chcesz przewieźć do nowego lokum. Dodatkowo w nowych czterech ścianach może po prostu nie być miejsca, żeby pomieścić wszystko. Oczywiste okazuje się więc zrezygnowanie ze starych rzeczy na korzyść pralki czy ekspresu do kawy. Istnieje też drugi, znacznie bardziej emocjonalny scenariusz. Odziedziczyłeś mieszkanie po kimś bliskim i nagle stajesz przed koniecznością uporządkowania nie tylko strychu czy piwnicy, ale również całego bagażu wspomnień, który pozostał wraz z rzeczami. W takich chwilach emocje często biorą górę. Każdy przedmiot może przywoływać wspomnienie, zapach, rozmowę czy moment spędzony z ukochaną osobą. Łatwiej pozbyć się wszystkiego, bez przeszukiwania.
Z tych oraz wielu innych powodów duży odsetek wartościowych przedmiotów ląduje w śmietniku. Nie dlatego, że ktoś jest lekkomyślny, zwyczajnie brakuje czasu i wiedzy, by przy każdym talerzu zastanawiać się, czy przypadkiem nie jest to Rosenthal. A wystarczy jedna prosta rzecz, przed podjechaniem kontenera. Zatrzymać się na 10 minut, przejść powoli po strychu z telefonem w ręku i sfotografować obecne tam stare przedmioty. Regał z porcelaną, wnętrze kredensu, obrazy na ścianach, zawartość szuflady w sekretarzyku, i kartonu. Dziesięć minut. W dalszym kroku zdjęcia te można potem wysłać do kogoś, kto zna się na antykach i przedmiotach z duszą. W ten sposób już w jeden dzień możesz dowiedzieć się, czy w tym stosie jest coś, czego nie wolno wyrzucić. To najtańsze ubezpieczenie od żalu, jakie znamy w naszym antykwariacie.
Bo ten żal przychodzi później i jest bardzo konkretny. Pani, która dzwoniła do nas trzy tygodnie po opróżnieniu mieszkania po ciotce, opisywała z pamięci „takie brzydkie zielone szkło z bąbelkami, całe pudło”. Brzydkie zielone szkło z bąbelkami to bardzo często Ząbkowice, Sudety albo huta Tarnowiec, ikony polskiego wzornictwa, dziś poszukiwane przez kolekcjonerów. A pudło, no cóż, pojechało na wysypisko.
Co można znaleźć podczas opróżniania mieszkania lub strychu?
Po latach zwiedzania strychów starych domów i mieszkań w antykwariacie FajneBoStare mamy już swoją utartą mapę. Wiemy, gdzie warto zajrzeć i co potrafi zaskoczyć swoja wartością. Poniżej lista naszych ulubieńców, tych których zawsze wypatrujemy.
Porcelana, klasyka gatunku i jednocześnie największa pułapka, bo wygląda pospolicie. Serwis odziedziczony po babci, „bo taki był w każdym domu”. Otóż nie w każdym. Wystarczy odwrócić filiżankę i spojrzeć na sygnaturę na spodzie. Niemieckie manufaktury: Rosenthal, Hutschenreuther, Miśnia. Polskie legendy Ćmielów czy Chodzież w dobrych, wczesnych wzorach, a czasem coś znacznie starszego, z niebieskim podszkliwnym znakiem. Nawet pojedyncza filiżanka bez kompletu potrafi mieć swoją cenę, jeśli jest z właściwej serii.
Szkło to specjalność naszego antykwariatu. Polskie huty z lat 60. i 70. Ząbkowice, Sudety, Zawiercie tworzyły rzeczy o które dziś kolekcjonerzy z polski i zagranicy ścigają na aukcjach. Grube, kolorowe, z fakturą przypominającą korę albo lód. Do tego czeskie szkło prasowane, kryształy, szkło Art Deco, a raz na jakiś czas coś naprawdę poważnego z przełomu wieków, jak secesyjne wazony Pallme-König z charakterystycznymi, ciągnionymi nitkami na powierzchni. Takie perełki trafiają się rzadko, ale trafiają. Najgorsze, że szklane wyroby najczęściej jako pierwsze padają ofiarą niedbałego opróżniania. Tłuką się, więc automatycznie idą do worka bez oglądania.
Obrazy a wraz z nimi zasada: nigdy nie oceniaj po ramie. Ładna złocona rama może otaczać bezwartościową reprodukcję, a zniszczona, obtłuczona listwa olej sygnowany przez kogoś, kogo nazwisko coś znaczy. Warto zdjąć obraz ze ściany i obejrzeć jego odwrocie: pieczątki wystaw, nalepki galerii, dedykacje, numery inwentarzowe. Grafiki, akwarele, stare litografie i widokówki z widokami miast też potrafią zaskoczyć.
Zegary to osobny świat. Zegary kominkowe w drewnianych obudowach, wiszące z wahadłem, budziki, zegary, a do tego zegarki kieszonkowe i naręczne. Polskie Błonie, Zodiaki, radzieckie Poljoty i Rakety, szwajcarskie mechanizmy. Kluczowa sprawa: niedziałający zegar to nadal zegar wart pieniędzy. Mechanizm da się naprawić, to właśnie obudowy i tarcze nie są do podrobienia.
Lampy, szczególnie lata 60. i 70. złoty okres polskiego oświetlenia. Mosiężne lampki ze szklanymi kloszami, lampy stołowe z metalowymi abażurami, kinkiety, żyrandole z czeskiego kryształu, karbidówki i lampy naftowe ze strychu. Wzornictwo mid-century modern jest dziś jednym z najmocniejszych nurtów w urządzaniu wnętrz i ludzie płacą za oryginały.
Zabawki budzą najwięcej emocji, bo każdy pamięta swoje. Blaszane samochodziki na kluczyk, resoraki, kolejki, lalki z porcelanową lub celuloidową główką, misie wypchane wiórami, klocki, gry planszowe z PRL-u w oryginalnych pudełkach. To ostatnie jest ważne: pudełko i instrukcja potrafią podwoić wartość. Zabawki najczęściej znajduje się właśnie na strychu, w kartonie podpisanym „dzieci”.
Przedmioty z PRL-u przeszły w ostatnich latach niesamowitą drogę — od „socjalistycznej tandety, której się wstydzimy” do pełnoprawnej kategorii kolekcjonerskiej. Syfony, maszynki do mielenia, reklamówki, kolekcjonerskie butelki, szyldy, plakaty, emaliowane tabliczki, radioodbiorniki, patefony, ceramika artystyczna z Bolesławca, Włocławka, Chodzieży i innych miast. Cała estetyka, którą wyrzucaliśmy w latach 90., dziś wraca.
Monety i medale to typowa zawartość szuflady z „papierami”. Przedwojenne złotówki, banknoty, monety zaborowe, odznaczenia wojskowe, medale pamiątkowe, odznaki zakładowe i sportowe. I uwaga na jedno: nigdy nie czyśćcie monet. Wyszorowana moneta traci patynę, a razem z nią często większość wartości. To jeden z najczęstszych błędów, jakie widuję.
Książki i dokumenty to kategoria, którą najłatwiej wyrzucić, bo „stare książki nikogo nie interesują”. Nieprawda. Przedwojenne wydania, pierwodruki, książki z autografami, atlasy, albumy, stare mapy, pocztówki, listy, fotografie, dokumenty rodzinne, świadectwa szkolne, akty własności. Zdjęcia i papiery bywają cenne nie tylko finansowo — czasem to jedyny ślad po historii miejsca albo rodziny. Zanim całe pudło pójdzie do makulatury, niech ktoś przez nie przejdzie.
Przedmioty kolekcjonerskie to worek, w którym mieści się cała reszta: militaria, biżuteria, galanteria stołowa (sztućce, dzbanki, cukiernice…), brązy, mosiądze, aparaty fotograficzne, lornetki, przybory kreślarskie, instrumenty muzyczne (skrzypce, wiolonczele, kontrabasy, trąbki…), płyty winylowe i szelakowe, pudełka po herbatnikach. Zasada jest prosta: jeśli coś jest stare, dziwne i nie wiadomo do czego służyło — tym większa szansa, że ktoś to zbiera.
Dlaczego nie warto wszystkiego wyrzucać?
Tu dochodzimy do sedna, czyli różnicy między wartością użytkową a kolekcjonerską. To dwie zupełnie osobne rzeczy i pomylenie ich kosztuje najwięcej.
Wartość użytkowa jest oczywista: czy da się z tego jeść, czy to świeci, czy tym można pisać. Z tego punktu widzenia stare radia lampowe są bezużyteczne, inaczej wygląda kwestia wartości kolekcjonerskiej. Tu liczy się producent, rok, seria, liczba zachowanych egzemplarzy, oryginalny stan, sygnatura czy opakowanie. Przedmiot zupełnie nieprzydatny na co dzień może być poszukiwany właśnie dlatego, że mało kto go zachował. Do tego dochodzi moda, która potrafi odwrócić się w kilka lat. Meble z lat 60., wyśmiewane w czasach mody na białe połyskliwe fronty, są dziś mocnym trendem wnętrzarskim. Szkło barwione w masie, traktowane przez lata jak babciny relikt, trafia dziś do kolekcjonerów w całej Europie. To, co dziś wygląda jak niepotrzebny rupieć, za kilka lat może być pożądane. Dlatego decyzję „wyrzucam” warto podejmować świadomie, a nie z rozpędu.
I jeszcze jedno. Każdy z tych przedmiotów ma swoją historię. Kiedy w naszym antykwariacie FajneBoStare ktoś kupuje lampę z lat 60. albo komplet kieliszków, często mówi, że dokładnie takie same stały u jego dziadków. Wyrzucenie takiej rzeczy to przerwanie łańcuszka. Sprzedanie jej to przekazanie dalej komuś, kto się nią ucieszy.
Opróżnianie mieszkań po spadku – co zrobić ze starymi przedmiotami?
Opróżnianie mieszkania po spadku to nie zwykła przeprowadzka. Dochodzi tu wcześniej wspomniana warstwa emocjonalna oraz różne zdania kilku spadkobierców. Z doświadczenia najlepiej działa podzielenie wszystkiego na trzy kategorie, zanim cokolwiek zacznie się wynosić:
- Rzeczy sentymentalne — zdjęcia, dokumenty, pamiątki.
- Rzeczy, które mogą mieć wartość — wymagające oceny.
- Rzeczy do utylizacji.
Dopiero wtedy podjeżdża kontener i zabiera tylko trzecią kategorię. Nie polecamy robić tego w odwrotnej kolejności. Wielokrotnie w naszym antykwariacie zdarzały się sytuacje, w których rodzina najpierw wynajęła firmę do opróżnienia mieszkania, a dopiero później dowiedziała się, że w kredensie był komplet poszukiwany przez kolekcjonerów. Odzyskać się już nic nie da, a wysłanie zdjęcia do FajneBoStare nic nie kosztuje.
Jak wygląda wycena starych przedmiotów?
Wycena antyków jest prostsza, niż wielu osobom się wydaje. Zaczyna się od ogólnych zdjęć, wystarczy zwykły telefon. Zrób ogólne zdjęcia przedmiotów, może być ich wiele na jednym zdjęciu, wykonanych nawet z kilku metrów, jeśli zauważymy coś interesującego poprosimy o więcej szczegółów. Na wielu przedmiotach często znajduje się sygnatura, cecha probiercza, podpis czy numer modelu. Niekiedy przy większych przedmiotach warto też podać wymiary i wszystko, co wiadomo o pochodzeniu. Historia przedmiotu, czyli proweniencja, realnie wpływa na wartość. Potem piłka jest po naszej stronie i przedmiot oceniamy okiem znawców kolekcjonerstwa i antyków. Ustalamy czym rzecz właściwie jest: producent, okres, technika wykonania, oryginał czy reedycja. Następnie stan, pęknięcia, przetarcia, naprawy, kompletność i działanie. Na końcu porównujemy z przedmiotami obecnymi na rynku.
I tu warto zaznaczyć, sprawdza się, za ile podobne przedmioty faktycznie się sprzedały, a nie za ile są wystawione. Cena wywoławcza na portalu ogłoszeniowym i kwota, którą ktoś naprawdę zapłacił, to dwie różne liczby. To częste źródło rozczarowań. Co do wyceny, w naszym antykwariacie w Dzierżoniowie wycena jest bezpłatna i niezobowiązująca. Jeśli po usłyszeniu kwoty zdecydujecie się zatrzymać przedmiot albo sprzedać go gdzie indziej, to wasze pełne prawo.
Antykwariat i skup staroci – co można sprzedać?
Skup staroci to druga strona działalności antykwariatu, bo aby mieć co sprzedawać, trzeba najpierw kupować. Najważniejsze, to trafić na miejsce, które zna się na tym, co ogląda, i potrafi powiedzieć wprost, ile coś jest warte i dlaczego. Miejsce dokładnie takie jak antykwariat FajneBoStare. W praktyce skupujemy m.in. szkło i porcelanę, ceramikę, brązy, wyroby mosiężne, obrazy i grafiki, zegary, lampy, biżuterię, monety, medale, militaria, książki, pocztówki, dokumenty, fotografie, aparaty, instrumenty, płyty, zabawki, przedmioty z PRL-u i drobiazgi kolekcjonerskie i wiele innych. Skup starych mebli też wchodzi w grę. Obejmuje komody, kredensy, sekretarzyki, stoły, krzesła gięte czy meble z lat 60. Przy meblach trzeba jednak oceniać każdy przypadek osobno, bo liczy się stan, styl i sposób wykonania.
Czego zwykle nie da się sprzedać? Masowej produkcji z ostatnich dwudziestu lat, mebli z rozklejonej płyty, mocno uszkodzonej i pospolitej porcelany, kompletów sztućców ze stali nierdzewnej z lat 90. czy zwykłego sprzętu RTV, sprzętów gospodarstwa domowego. Nie każdy stary przedmiot jest antykiem i lepiej zasięgnąć uprzednio fachowej oceny.
Opróżnianie mieszkań z zachowaniem wartościowych przedmiotów
Najrozsądniejszy model opróżniania mieszkań, piwnic i strychów jest dwuetapowy. W pierwszym z nich osoba znająca się na starociach powinna rzucić na zawartość strychu okiem kolekcjonera. W drugim dopiero powinna zapaść decyzja o zapełnieniu kontenera. W tej kolejności wartościowe starocie nie giną, a sprzedaż części wyposażenia potrafi pokryć znaczną część kosztów opróżnienia. A czasem przynieść spory zysk.
A na koniec o nas. FajneBoStare to antykwariat i sklep kolekcjonerski w Dzierżoniowie. Jednak działamy w całym regionie, a przez nasz sklep internetowy docieramy do klientów z całej Polski. Znajdziecie u nas wszystko, co opisane powyżej i wiele więcej. Zajmujemy się też drugą stroną tej historii i skupujemy starocie, wyceniamy pojedyncze przedmioty i całe zbiory oraz pomagamy przy opróżnianiu mieszkań, strychów i piwnic tak, żeby nic wartościowego nie pojechało na wysypisko.
Wycena jest bezpłatna. Możecie wysłać zdjęcia, zadzwonić albo wpaść z pudłem i zapytać, co to właściwie jest. Jeśli macie przed sobą opróżnianie mieszkania po spadku, przed sprzedażą albo remontem, dajcie znać zanim podjedzie kontener. Nawet jeśli okaże się, że nie ma tam nic cennego, będziecie to wiedzieć na pewno. A jeśli okaże się, że jednak jest, zrozumiecie, dlaczego my wciąż z taką przyjemnością wchodzimy na te zakurzone strychy.
